A na koniec apel...

Polska piłka ma nową gwiazdę. To niezwykle cenna informacja biorąc pod uwagę ich niedobór od lat. Szkoda tylko, że poinformowali nas o tym… Czesi.

Oczywiście w przenośni, bowiem rodzime media odnotowały ten fakt z podnieceniem (za: przegladsportowy.onet.pl):

„Wystarczyły dwa mecze w barwach Slavii Praga, by Czesi totalnie zachwycili się Wiktorem Nowakiem. 21-latek ma już na swoim koncie trzy gole i jest porównywany do miejscowej legendy”.

W debiucie w lidze czeskiej Nowak strzelił dwie bramki w wygranym przez Slavię 5:1 meczu ze Slovácko. Wystarczył drugi, by:

„Miejscowe media piszą o "fenomenalnym wejściu", a samego 21-latka nazywają fantastycznym. »Na razie to on dystansuje wszystkie inne nazwiska« — podkreślają dziennikarze, którzy porównują go już do gwiazdy czeskiego futbolu Tomasa Soucka”.

Nowak to młodzieżowy reprezentant Polski, we wrześniu skończy 22 lata. Nie sądzę jednak, by znał go każdy kibic zagadnięty choćby na trybunach stadionów w Ekstraklasie. Występując w niej furory nie zrobił. A miał do tego okazję w kilku klubach. Z młodzieżowych zespołów Legii Warszawa oddano go do Znicza Pruszków. Teoretycznie poznał się na nim Górnik Zabrze kupując przed rokiem, ale od razu oddał na wypożyczenie do Wisły Płock. Gdy wrócił po spędzonym tam sezonie (w 32 ligowych meczach zdobył 4 bramki), nie zdążył zagrać dla Górnika choćby jednego oficjalnego meczu, bowiem został sprzedany do Slavii. W Zabrzu nieźle a nim zarobili biorąc pod uwagę cenę kupna a następnie sprzedaży (za: Transfermarkt): 18 tysięcy euro – 2,4 miliona euro.

Historia Nowaka wbrew pozorom nie jest niczym niezwykłym. Ale nasuwa też kilka intrygujących pytań. Pierwsze – dlaczego nikt w ojczyźnie nie potrafił do końca określić skali jego talentu, skoro to „fenomen” w czeskiej lidze? Lidze, w której występują silniejsze drużyny od tych z polskiej, a we wspomnianym gronie na pewno znajduje się Slavia. Polak będzie miał okazję zadebiutować w Lidze Mistrzów.

Może zagrałby w niej także w barwach Górnika, gdyby został w Zabrzu? Ten scenariusz, choć nośny medialnie, jest już niemożliwy do zweryfikowania. I szczerze mówiąc nie wydaje mi się, by swoją obecnością w dwóch meczach z teoretycznie dużo silniejszym Fenerbahçe Stambuł był w stanie przeważyć losy tej rywalizacji.

Ale ciekawa pozostaje kwestia, że klub, który po tylu latach znów uzyskał prawo gry w europejskich pucharach, i to w tym najważniejszym, zamiast się wzmacniać, pozbywa się jednego ze swoich piłkarzy. Niestety to raczej norma. Zawsze piękne są plany podbijania Europy, ale zostają później brutalnie zweryfikowane przez finansowe realia. Z czegoś trzeba żyć, więc oferta transferowa z zagranicznego klubu ma z reguły pierwszeństwo. Przykład Bartosza Mrozka z ostatniego meczu Lecha Poznań z Aarhus, który z powodu ewentualnego transferu zamiast stanąć w bramce usiadł na ławie, stanowi jeszcze lepszy przykład w tym względzie.

A na koniec apel do moich rodaków. Zamiast powoływać już Nowaka do reprezentacji, pozwólcie mu pograć choć trochę w Slavii, także w Lidze Mistrzów. Jeśli rzeczywiście jest tak dobry, jeśli rzeczywiście w ojczyźnie był niedoszacowany, Jan Urban zawsze zdąży go jeszcze powołać. Chyba trochę za wcześnie na kreowanie go na gwiazdę po zaledwie dwóch meczach ligowych, do tego łatwo wygranych przez jego nową drużynę.

▬ ▬ ● ▬