Naprawdę mogło być gorzej

Fot. Trafnie.eu

W subiektywnym podsumowaniu tygodnia jeszcze odpryski z mistrzostw świata. Informacje na tyle ciekawe, że naprawdę warto się nad nimi pochylić.

Najpierw o pieniądzach. Jedną z gwiazd, bynajmniej nie piłkarskich, tegorocznych mistrzostw była Shakira (za: przegladsportowy.onet.pl):

„Kolumbijska piosenkarka zaśpiewała na ceremonii otwarcia oraz w przerwie finału. Jak informuje The Sun, według szacunków wokalistka zarobiła podczas MŚ 2026 aż 15 mln funtów. To więcej niż reprezentacja Kolumbii otrzymała za grę w 1/8 finału. Za dotarcie do tej fazy turnieju FIFA wypłaciła kolumbijskiej federacji 15 mln dol., a więc ok. 11,2 mln funtów”.

Shakira zapracowała na to kilkoma występami:

„Po raz pierwszy w historii mundialu w przerwie finału odbył się Halftime Show. Wystąpiła na nim m.in. Shakira. Kolumbijska gwiazda wykonała razem z nigeryjskim piosenkarzem Burna Boyem ich wspólny hit »Dai Dai«, czyli oficjalny utwór tegorocznych MŚ. Wcześniej duet wystąpił na otwarciu turnieju przed meczem Meksyk – RPA”.

Gaża jaką zgarnęła wydaje się jednak szokująca. Raczej nie tylko dla mnie. Pewnie też dla jej byłego męża oraz byłego piłkarza Barcelony i reprezentacji Hiszpanii, Gerarda Piqué, obecnego na finale mistrzostw świata w New Jersey. Kiedyś Anglicy wymyślili określenie WAGs - żony i narzeczone sławnych piłkarzy. Niektóre się tak wyemancypowały, że należałoby używać też innego – (byli) mężowie i narzeczeni sławnych partnerek. Piqué z pewnością otwierałby tę listę...

Argentyńscy kibice domagają się powtórzenia finału z Hiszpanią, który oglądał, a petycję w tej sprawie podpisało tysiące osób. Nie podobała im się praca sędziego, Słoweńca Slavko Vincicia. I w takiej atmosferze głos zabrał prezes argentyńskiej federacji piłkarskiej (AFA), Claudio Tapia (za: polskieradio24.pl):

„Nie udało się pokonać Hiszpanii. Była lepsza, zasłużenie wygrała i trzeba umieć to uznać. W sporcie człowiek uczy się również akceptować porażki z taką samą godnością, z jaką świętuje zwycięstwa”.

Człowieku, gdzieś ty się uchował na tym obłudnym świecie, w którym szowinizm jest fundamentem wygłaszanych opinii!? Aż nie chce mi się wierzyć, że tyle rozsądku ma prezes federacji, której piłkarze odgryźliby rywalom nogę na boisku, gdyby tylko mogło to im jakoś pomóc w zwycięstwie.

I na koniec prawdziwa perełka. Według amerykańskiego „New York Post” prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump chce wepchnąć szefa FIFA Gianniego Infantino na stanowisko kolejnym sekretarza generalnego... Organizacji Narodów Zjednoczonych. To nie żart, tylko kolejny dowód, że ten pierwszy naprawdę uwierzył w swoją boską moc i wpadł na kolejny pomysł, by zmieniać świat na swoją modłę. Czyli nagrodzić tego drugiego, który karnie działa od dawna według zasady „co powie Trump, Infantino wykona”, za decyzje podejmowane podczas organizacji mistrzostw świata zgodnie z jego zachciankami.

Nie wdając się w procedury takiego wyboru pragnę zauważyć, że dla Trumpa nie mają znaczenia kompetencje i doświadczenie w danej branży związane z określoną funkcję. Dla niego liczy się wyłącznie siła i własne ego z nakreślonych wcześniej pobudek.

Chwilę jednak podumałem i doszedłem do wniosku, że naprawdę mogło być znacznie gorzej. Z Rzymu kościołem katolickim rządzi papież Leon XIV. To rodak Trumpa, ale przez niego bardzo nielubiany. Co by się stało, gdyby wpadł na pomysł, żeby na jego miejsce wepchnąć… Infantino, nagradzając za wiernopoddańcze działania? Skoro pan prezydent jest najmądrzejszy na świecie, nikt nie byłby w stanie przekonać go o karkołomności pomysłu. I w tym obłudnym świecie Infantino na ten stołek nadawałby się tak samo, jak Trump do roli zbawiciela tego świata.

▬ ▬ ● ▬