Przestrzegałem!

Zakończyły się eliminacje do fazy ligowej europejskich pucharów. Wystąpią w niej dwie polskie drużyny. Tylko czy aż? Od razu pojawiło się takie pytanie.

A pojawiło się dlatego, że obie, Lech Poznań i Jagiellonia Białystok, zagrają w Lidze Europy, czy w praktyce w drugiej lidze europejskiej. W ubiegłym sezonie były aż cztery, ale w Lidze Konferencji, czyli europejskiej trzeciej lidze. Żeby na pytanie odpowiedzieć, trzeba odpowiedzieć na inne – jaki jest cel występów polskich drużyn we wspomnianych rozgrywkach?

Zanim spróbuję to zrobić, tylko przypomnę wyniki czwartkowych meczów. Lech i Jagiellonia wygrały pierwsze przed tygodniem na tyle wysoko, że można było oczekiwać, że awans wywalczą na pewno. I wywalczyły. Lech, po rozgromieniu w Poznaniu szwajcarskiego FC Thun 7:0, w rewanżu zremisował 2:2, co piłkarz tego klubu Robert Gumny nazwał w telewizyjnym wywiadzie „wynikiem do zaakceptowania”. Z całą pewnością, szczególnie po niedawnych przykrych doświadczeniach z duńskim Aarhus…

Jagiellonia znów ograła gruzińską Iberię w Tbilisi 2:1, po sprawieniu jej lania 4:0 w pierwszym meczu w Białymstoku. W ten sposób obie drużyny zagrają w fazie ligowej Ligi Europy. Dwie kolejne odpadły niestety w eliminacjach do Ligi Konferencji. Górnik drugi raz przegrał - na wyjeździe z AS Monaco 1:4, po porażce w Zabrzu 2:3. Przegrał też w Częstochowie Raków, w dogrywce 2:3 z Hajdukiem Split, mimo obiecującego remisu tydzień wcześniej w Chorwacji 2:2.

Mając to na uwadze można już zauważyć równoległy cel stawiany w mediach polskim drużynom – zajęcie mitycznego 10. miejsca w krajowym rankingu UEFA dającego Polsce prawo gry mistrza kraju w wyśnionej Lidze Mistrzów bez eliminacji!

Jeszcze po pierwszych meczach ostatniej rundy eliminacyjnej wyczuwalne było wielkie podniecenie (za: przegladsportowy.onet.pl):

„Polska ucieka największemu rywalowi w krajowym rankingu UEFA. Ale wieści”.

Oto uzasadnienie:

„Polskie kluby dopisały sobie kolejne 0,500 pkt do krajowego rankingu UEFA. Wyszliśmy z kłopotów i powiększamy przewagę nad największym rywalem, który wpadł w kłopoty. Stawką bezpośrednie miejsce w LM”.

Choć pojawiały się też oznaki bardziej realistycznego spojrzenia:

„Gdyby dwie polskie ekipy awansowały do głównej fazy, to byłby ogromny problem - to za mało, by walczyć o miejsce w TOP 10. Potrzebny jest awans trzeciej ekipy - tu liczymy na Raków - by o tym realnie myśleć”.

Po rewanżowych meczach przyszło już pełne otrzeźwienie:

„Katastrofa dla Polaków, potwierdziło się po porażce Rakowa. Marzenia prysły”.

A prysły dlatego, że:

„Polska federacja kończy ten dzień z dorobkiem 0.400 punktów do rankingu UEFA. Brak Rakowa Częstochowa jest katastrofalną wiadomości dla Polaków w kontekście rywalizacji w rankingu UEFA. Mając jedynie dwóch przedstawicieli w Lidze Europy rywalizacja o 10. miejsce i przepustkę do Ligi Mistrzów jest praktycznie niemożliwa. Na ten moment najbardziej realnym scenariuszem pozostaje walka o utrzymanie 12. pozycji”.

Od początku przestrzegałem, że nadmierne podniecanie się wspomnianym rankingiem stanowi najwyżej substytut prawdziwych sukcesów! Lepiej więc teraz skoncentrować się na meczach dwóch polskich drużyn w silniejszej Lidze Europy. Niech nabierają w niej obycia i doświadczenia, wtedy nie będą musiały oglądać się na mityczne 10. miejsce w rankingu, tylko same wywalczą sobie bezpośrednio awans na boisku do wymarzonej Ligi Mistrzów.

▬ ▬ ● ▬