2025-10-15
Pytanie do byłego prezesa PZPN
W eliminacjach do młodzieżowych mistrzostw Europy reprezentacja Polski zlała na wyjeździe Szwecję aż 6:0 i prowadzi w grupie. Na euforię jednak jeszcze za…
Na rywali Polaków we wtorkowym meczu rozegranym w Jönköping. można spojrzeć dwojako. W przeszłości Szwedzi odnosili sukcesy w młodzieżowej piłce łącznie ze zdobycie tytułu mistrzów Europy. Teoretycznie jest to więc przeciwnik o określonym potencjale. W praktyce jednak znajduje się teraz w wyraźnym dołku, a ostatnia bolesna porażka praktycznie przekreśliła jego szansę na awans.
Mimo tego wynik 6:0 robi jednak wrażenie, a kilka akcji meczu wręcz spore wrażenie. Jego ozdobą była ostatnia bramka z trzech zdobytych przez Tomasza Pieńkę z Rakowa Częstochowa. Hat-tricka efektownie przypieczętował w doliczonym czasie gry golem z rodzaju wyjątkowych. Nie będę go nawet próbował opisywać, bo to odebrałoby frajdę z jego obejrzenia. Zachęcam, by to zrobić i znaleźć w internecie, co trudne z pewnością nie będzie, a warto.
Warto też zobaczyć akcję wychwalanego ostatnio Oskara Pietuszewskiego z Jagiellonii Białystok. Przebieg z piłką spod jednego pola karnego do drugiego, nie bał się wbiec w nie pomiędzy trzech rywali, dając się sfaulować i wywalczając w ten sposób rzut karny (zamieniony przez Pieńkę na bramkę). Tą akcją udowodnił, że ma naprawdę spory potencjał i sporą piłkarską fantazję.
Mnie równie, jak wspomniane akcje, imponowało u Polaków wychodzenie spod pressingu. Szczególnie w pierwszej połowie z przyjemnością patrzyłem jak rozgrywają piłkę na jeden kontakt, nie pozostawiając gospodarzom wątpliwości, że są dla nich tylko tłem.
To było czwarte zwycięstwo odniesione w czwartym meczu eliminacyjnym do mistrzostw Europy. Na razie Polska, po pokonaniu Macedonii Północnej 3:0, Armenii 4:0 i Czarnogóry 2:0, ma też imponujący bilans bramkowy 15:0. Przestrzegałbym jednak przed euforią. Kalendarz meczów grupy E tak się ułożył, że grała dotychczas z czterema teoretycznie słabszymi rywalami. Z tym piątym, który też ma komplet zwycięstw, czyli Włochami, zmierzy się 14 listopada w Szczecinie. To będzie prawdziwy sprawdzian wartości drużyny. Bezpośredni awans z grupy uzyska tylko jej zwycięzca...
Polska młodzieżówka tak udanie rozpoczęła eliminacje pod wodzą nowego trenera, Jerzego Brzęczka. Patrząc na jej grę w Jönköping przypomniała mi się opinia lansowana o nim przez rodzime media, gdy był jeszcze selekcjonerem kadry seniorów. Zarzucano mu, że gra jego drużyny jest nudna ze względu na preferowany defensywny styl. I choć wyniki nie były złe, ówczesny prezes PZPN Zbigniew Boniek go zwolnił. Niedawno Brzęczek tak to podsumował (za: sport.tvp.pl)
„Nie mam żalu, choć wtedy czułem rozczarowanie. Wszystko w naszym życiu dzieje się z jakiejś przyczyny. Każdy może sobie sprawdzić, gdzie byliśmy wtedy i co się działo później, po moim odejściu. Zdaję sobie sprawę, że jako selekcjoner nie ustrzegłem się błędów. Nie był to łatwy moment, ale dziś wszyscy chcieliby, aby reprezentacja zapewniła sobie awans do mistrzostw Europy dwie kolejki przed końcem kwalifikacji. Na 30 punktów zdobyliśmy 25, odnosząc osiem zwycięstw, remisując z Austrią u siebie i przegrywając ze Słowenią w Lublanie. W dziesięciu meczach straciliśmy pięć goli – aż cztery w dwumeczu ze Słowenią. Możemy dyskutować o stylu, ale nie wiem, czy da się wygrać osiem z dziesięciu meczów, grając "słabo". A, skoro później kadra grała dobrze, to czemu nie wygrywała?”
To już pytanie do byłego prezesa PZPN…
▬ ▬ ● ▬








