Zawiodłeś mnie, nawet bardzo

Fot. Trafnie.eu

Od wielu dni trwa w mediach festiwal Gianniego Infantino. Spośród mnóstwa informacji na jego temat jakie codziennie się pojawiają, niektóre wymagają, by…

Medialna burza rozpoczęła się po upublicznieniu pomysłu odsprzedaży praw komercyjnych do wielkich imprez piłkarskich organizowanych przez FIFA, która (za: rmf24.pl):

„Zamierza powołać nową, dodatkową organizację - FIFA Forward Enterprise (FFE), która przejmie prawa komercyjne związane z turniejami organizowanymi przez FIFA, czyli m.in. mistrzostwami świata czy klubowym mundialem i będzie prowadzić wszelkie „operacje eventowe”. Jej wartość szacowana jest na 20 miliardów dolarów. Prywatnym inwestorom miałoby być sprzedane 20 procent udziałów w spółce, a wartość tej transakcji wyceniono na ok. 4,2 miliarda dolarów”.

Ale równie ciekawe okazało się jeszcze coś innego:

„Z doniesień międzynarodowych mediów, m.in. agencji Reutera wynika, że głównym inwestorem zewnętrznym ma być należący do firmy Thrive Capital strategiczny fundusz Thrive Eternal, założony przez Joshuę Kushnera, brata Jareda, który jest zięciem prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa”.

To oczywiście czysty zbieg okoliczności. Z całą pewnością FIFA dokonała szczegółowej analizy potencjalnych inwestorów i pan Kushner okazał się zdecydowanie najlepszym kandydatem. A jego związki z rodem Trumpów? A związki Ifnantino z Trumpem, z wielką aferą Baloguna w tle? Naprawdę, nie bądźmy tacy drobiazgowi. Po co o tym gadać skoro pieniądze lubią ciszę.

UEFA jednak nie uznała ciszy za wskazaną i jako pierwsza wręcz potępiła te zapędy w specjalnym komunikacie, grożąc nawet bojkotem rozgrywek organizowanych przez FIFA, jeśli plany nie zostaną odwołane. Nie przesadzałbym jednak z pochwałami pod adresem europejskiej federacji. Postrzegałbym to raczej w kategoriach szeroko rozumianych rozgrywek o wpływy i pieniądze.

Czytam i słucham kolejnych opinii o Infantino. Że się kończy, że jest pod ścianą, ale też takich, żeby nie robić z niego… głupka, bo to świetny menadżer, który świetnie się wylansował. Da mnie to przede wszystkim potrafi wręcz genialnie lawirować w tym obłudnym świecie i przymilać się do kogo trzeba w drodze do osiągnięcia celu. Dlatego z osłupieniem przeczytałem (za: przegladsportowy.onet.pl):

„Według "New York Times" Gianni Infantino zwrócił się do administracji Donalda Trumpa, aby wsparła go w walce o utrzymanie stanowiska szefa FIFA. Prezydent Stanów Zjednoczonych ma natomiast od kilku dni... nie odbierać od niego telefonów”.

Dziwne? Wręcz przeciwnie. Dla bezwzględnego Trumpa liczy się tylko siła i pieniądze. Dlatego nie lubi przegranych, a Infantino takim się stał w ostatnich dniach. Widocznie nie jest mu już do niczego potrzebny. Po co więc tracić czas na rozmowy z nim?

Jak Infantino, wielki cwaniak, mógł być naiwny jak dziecko, by liczyć na wsparcie u kogoś takiego? Gianni, zawiodłeś mnie, nawet bardzo.

▬ ▬ ● ▬