2021-06-22
Mit założycielski?
Trwa ożywiona dyskusja przed ostatnim meczem Polaków na Euro 2020, ze Szwedami w Sankt Petersburgu. Dyskusja raczej na hasła, nie na argumenty.
Po remisie z Hiszpanią 1:1 piłkarze Paulo Sousy zachowali szansę na wyjście z grupy. Warunek – muszą wygrać ostatni mecz ze Szwedami. Czy to realne? Oczywiście, co nie znaczy, że łatwe do wykonania.
Zanim okaże się, czy cel udało się im osiągnąć, kto może zabiera głos w dyskusji na temat polskiej drużyny. Nie jest to jednak analiza detali związanych z jej możliwościami, a raczej dyskusja na hasła. Jedno wydaje się szczególnie intrygujące. To „mit założycielski”.
Podobno każda drużyna musi mieć taki mit, który ją buduje. Dla reprezentacji Adama Nawałki było nim zwycięstwo 2:0 z Niemcami w Warszawie w 2014 roku. Dla Jerzego Brzęczka remis 1:1 z Włochami w Bolonii w jego inauguracyjnym meczu w roli selekcjonera cztery lata później. A dla Paulo Sousy remis w takim samym stosunku z Hiszpanią przed kilkoma dniami. Czy to prawdziwa teoria?
Aż sprawdziłem definicję mitu, nawet trzy jej wersje do wyboru (za: sjp.pwn.pl):
1. «opowieść o bogach, demonach, legendarnych bohaterach i nadnaturalnych wydarzeniach, będąca próbą wyjaśnienia odwiecznych zagadnień bytu, świata, życia i śmierci, dobra i zła oraz przeznaczenia człowieka»
2. «ubarwiona wymyślonymi szczegółami historia o jakiejś postaci lub o jakimś wydarzeniu»
3. «fałszywe mniemanie o kimś lub o czymś uznawane bez dowodu»
Dwie ostatnie chyba najlepiej pasują do lansowanej teorii. Moim zdaniem mit, niekoniecznie nawet założycielski, związany ze zwycięstwem nad Niemcami, urósł do rangi wydarzenia ważniejszego od bitwy pod Grunwaldem. Uważam, że przyniósł więcej szkody niż pożytku, a najbardziej pasuje do niego definicja: «ubarwiona wymyślonymi szczegółami historia o jakiejś postaci lub o jakimś wydarzeniu».
Czy mecz z Hiszpanami też stanie się kolejnym mitem? Może dla… rywali. Bo przecież Niemcy potrafili się znakomicie odbudowywać po niekorzystnym dla siebie rezultacie z Polską. Rok po porażce w Warszawie zleli naszych 3:1 we Frankfurcie w tych samych eliminacjach do mistrzostw Europy. Włosi odbili sobie remis zwycięstwem w rewanżowym meczu w Chorzowie w Lidze Narodów. A w kolejnej ich edycji wręcz zmiażdżyli piłkarzy (jeszcze) Jerzego Brzęczka w Reggio Emilia w ubiegłym roku, czego nie oddaje ich skromne zwycięstwo 2:0. Można więc przekornie powiedzieć, że z całą pewnością odbudują się także Hiszpanie, którzy mają teraz zdecydowanie chudy okres.
Wiem, że reprezentuję mało patriotyczną postawę w momencie, w którym cały naród wspiera swoją drużynę. Mam nadzieję, że jeszcze tym razem, bo to przecież nie pierwszy taki wybryk, nikt mi obywatelstwa nie odbierze. Ale mam też nadzieję, że bez względu na wynik meczu ze Szwecją, rodacy wykażą więcej realizmu w ocenie szans i możliwości swojej reprezentacji. Wtedy żadne mity nie będą nikomu potrzebne.
▬ ▬ ● ▬








