2026-03-27
(Bez)cenny wynik
Reprezentacja Polski wygrała z Albanią 2:1 i dzięki temu powalczy o awans do mistrzostw świata w finale baraży we wtorek ze Szwecją. Zadanie znacznie...
Czwartkowy mecz w Warszawie był dokładnie taki, jakiego się spodziewałem, czego dowód stanowi poprzedni tekst. Bardzo trudny rywal, choć może nie najwyższej klasy, którego pokonanie po ciężkim boju było sukcesem. Tak ciężkim, że trener Jan Urban w doliczonym czasie gry wprowadził za napastnika (Robert Lewandowski) defensywnego pomocnika (Bartosz Slisz), by wzmocnić grę obronną drużyny i dowieść do końca (bez)cenny wynik.
Trener Albanii, Brazylijczyk Sylvinho, stwierdził przed meczem, że Polska to nie jest drużyną, która lubi dominować w posiadaniu piłki, właśnie dlatego spodziewałem się, że pozwoli jej robić to, czego nie lubi. I rzeczywiście jego zawodnicy grali cofnięci, zostawiając rywalom sporo miejsca do gry. Choć przewaga gospodarzy była widoczna, a jej bramkarz Kamil Grabara prawie bezrobotny, niewiele z tego wynikało.
Dzień wcześniej trener Urban stwierdził, że baraż ma swoją specyfikę. To wyjątkowy mecz, jeśli tylko jeden decyduje o awansie. A skoro wszystko najpierw rozgrywa się w głowach, właśnie w takim meczu może zdarzyć się coś wyjątkowego, decydującego w konsekwencji o jego wyniku. I niestety zdarzyło się pod polską bramką.
Jan Bednarek, wychwalany w Portugalii pod niebiosa jako „profesor linii obrony” FC Porto, popełnił błąd, który w meczach ligowych w tym sezonie mu się nie zdarza. Tak niefortunnie próbował opanowywać piłkę, że przejął ją Arbër Hoxha i po minięciu Grabary zamienił na bramkę dającą gościom prowadzenie tuż przed końcem pierwszej połowy.
Jakub Kamiński zdradził po meczu, że w przerwie zawodnicy usłyszeli w szatni od trenera, by w drugiej połowie nie panikowali, bo mają jeszcze dużo czasu na zmianę niekorzystnego rezultatu. I dodał:
„Pokazaliśmy serce i charakter”.
Najpierw po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Lewandowski strzałem głową wpakował piłkę do siatki, a następnie Piotr Zieliński precyzyjnym strzałem w róg bramki z linii pola karnego (on to potrafi!), zdobył zwycięskiego gola.
Kamiński potrafił jednak realistycznie ocenić przebieg meczu zauważając jeszcze:
„Mieliśmy dużo szczęścia”.
Naprawdę dużo. Albańczycy stworzyli dwie sytuacje, które mogli, a nawet powinni zamienić na bramki po przeprowadzonych kontrach. Jedna z nich wydarzyła się tuż przed zdobyciem decydującego gola przez Zielińskiego, a świetnie spisał się wtedy Grabara.
W końcówce polscy piłkarze byli tak pozytywnie nakręceni mentalnie, że gdy Michał Skóraś zatrzymał akcję rywali skutecznym wślizgiem wybijając piłkę na aut, zrobił w kierunku trybun gest, jakby sam zdobył bramkę!
W odróżnieniu od Polaków Albańczycy byli po meczu totalnie rozbici. Myrto Uzuni skomentował go tylko dwoma słowami:
„Smutek. Rozczarowanie”.
Zwycięstwo nad Albanią to dopiero pierwszy z dwóch kroków w barażach do finałów mistrzostw świata. Aby do nich awansować Polacy muszą we wtorek pokonać w Sztokholmie Szwecję, która w drugim półfinale wygrała w Walencji z Ukrainą 3:1. Na pewno będzie to znacznie trudniejsze zadanie od wyeliminowania Albanii w Warszawie.
▬ ▬ ● ▬








