O co naprawdę chodzi?

Trzy polskie drużyny powalczą w czwartek o awans do trzeciej rundy kwalifikacji Ligi Europejskiej. Padła propozycja w jaki sposób jedną z nich zmotywować.

Właściwie powinienem napisać o kontrpropozycji do wcześniejszej propozycji. Sprawa dotyczy Legii Warszawa i opisywanego już przypadku sypnięcia gotówką za awans do fazy grupowej rozgrywek, co miał zadeklarować prezes i właściciel Dariusz Mioduski.

Czyli jednak nie geniusz?

Zinedine Zidane ma coraz bardziej pod górkę po powrocie na trenerski stołek w Realu Madryt. Specjalnie mnie to nie dziwi, raczej dziwi, że dopiero teraz.

Właśnie strasznie się po nim przejechał były prezes madryckiego klubu Ramon Calderon twierdząc, że Francuz zdobywał kolejne trofea podczepiony pod Cristiano Ronaldo (za: wp.pl): „On był ważny, bo tuszował mankamenty trenera, który przyszedł z... 

Poszukiwany nowy Vanna Ly?

Z wydarzeń kończącego się tygodnia najważniejsze niestety zostało potraktowane raczej marginalnie. To równie smutne jak i cała historia, której dotyczy.

Ruch Chorzów bez specjalnego rozgłosu kona. Jeden z najsłynniejszych rodzimych klubów, czternastokrotny mistrz Polski z trudem łapie ostatnie tchnienia zanim zakończy żywot. Nie mam zamiaru analizować przyczyn upadku, degradacji o ligę niżej w kolejnych sezonach.

Subiektywne liczenie strat

Wciąż komentowane są czwartkowe mecze polskich drużyn w Lidze Europejskiej. Niby trzy zwycięstwa, czyli wręcz rekordowy wynik, a pochwał nie za wiele.

Oczywiście najwięcej zebrała ich Lechia Gdańsk. Chyba nie będzie przesady w stwierdzeniu, że jako jedyna była i jest szczerze chwalona. Szkoda tylko, że nie wykorzystała kilku stworzonych sytuacji w meczu z Bröndby i nie wygrała wyżej, jedynie 2:1. 

Każdy ma swojego profesora

Coraz mniej zawodników powoływanych jest do reprezentacji Polski z rodzimej ligi. To nie jedyny przykład, że jej poziom niestety ciągle się obniża.

Właśnie przeczytałem, że piłkarz Legii Warszawa Igor Lewczuk zagrał z Rangersami „jak profesor”: „34-letni obrońca tym występem rozwiał jakiekolwiek wątpliwości, czy jego sprowadzenie na Łazienkowską było dobrą decyzją. Bo kiedy w czerwcu wracał do...

Jak w piosence Lipnickiej

Polskie drużyny odniosły trzy zwycięstwa w europejskich pucharach i to jednego dnia. Nie pamiętam, czy wcześniej się to zdarzyło, ale i tak słychać narzekania.

Myślałem, że po wyczynach rodzimych klubów w ostatnich sezonach, z bieżącym włącznie, logiczne wydaje się wyciągnięcie prostych wniosków. Skoro wszyscy naszych leją, czy nie należałoby mieć choć odrobinę pokory, spuścić nieco z tonu? Nic podobnego!

Tytaniczna buta

Szykują się spore zmiany w Bayernie Monachium. Nie w kadrze drużyny jednak, ale w najwyższym kierownictwie. Nie są specjalnym zaskoczeniem, ale…

Nie tylko niemieckie media cytują informację podaną przez „Bilda”, że Uli Hoeness, czyli jeden z moich ulubionych ulubieńców, ma wkrótce przestać szefować bawarskiemu klubowi. To znaczy w listopadzie nie będzie ubiegał się o reelekcję. 

Na razie mnóstwo pytań

Poniedziałkowy mecz Wisły Płock z Górnikiem Zabrze zakończył pierwszą kolejkę ligową. Zdecydowanie za wcześnie na wyciąganie jakichkolwiek wniosków, więc...

Kiedyś deklarowałem, że na pierwsze refleksje można sobie pozwolić po minimum trzech czy pięciu kolejkach. I nic się w tym względzie nie zmieniło. Po zaledwie jednym meczu każdej drużyny uprawnione wydaje się jedynie zasygnalizowanie kilku kwestii, które pozostają...

Niestety znów czas majsterkowiczów

W zainaugurowanych właśnie rozgrywkach Ekstraklasy wprowadzono nowy przepis. Z założenia śmieszny, bo zaprzeczający idei, dla której powstał.

Trzeba pochwalić ludzi zarządzającymi rozgrywkami ligowymi w Polsce za niezwykłą wytrwałość. Wytrwałość we wprowadzaniu genialnych zmian mających poprawić ich poziom. A wystarczy tylko przeanalizować wyniki drużyn w europejskich puchach, będące...

Szkoda, że tak beznadziejną...

Wystartował nowy sezon Ekstraklasy. Zbiegł się z zakończeniem rywalizacji w pierwszej rundzie europejskich pucharów. Zbieżność nieprzypadkowa.

Właściwie zbieżność przypadkowa, ale oba wydarzenia z pewnością nieprzypadkowo mają ze sobą wiele wspólnego. Jedno jest miarą wartości drugiego, choć może nie wszyscy chcą, czy potrafią, zdać sobie z tego sprawę. Gdy przychodzi lipiec, przeklęte europejskie puchary...