Apel do… Świętych Mikołajów

Fot. Trafnie.eu

Reprezentacja Polski przygotowuje się do ostatniego meczu eliminacyjnego z Maltą na wyjeździe. Warunki do gry przypominają te wakacyjno – urlopowe.

Na Malcie pogoda jest wymarzona. Przynajmniej dla przybyszów z takiego zimnego kraju jak Polska. Pani w recepcji hotelu, w którym mieszkam, zapytała mnie na dzień dobry jaka była w niej temperatura, gdy wyjeżdżałem. Odpowiedziałem zgodnie z prawdą, że 6 stopni Celsjusza. Gdy popatrzyłam na jej minę, którą zrobiła, zrobiło mi się nawet zimniej niż przed wyjazdem.

Wspomniany hotel znajduje się w mieście Sliema przy nadmorskim bulwarze. Wystarczy przejść przez jezdnię i jest się na plaży. Zdążyłem już skorzystać z tego położenia, zaliczając kąpiel w Morzu Śródziemnym, gdzie woda w listopadzie jest cieplejsza niż w Bałtyku w środku lata! Bo dla gości z Polski na Malcie ciągle jest lato. I to takie najprzyjemniejsze. Temperatura w ciągu dnia - 23-24 stopnie. Czyli nie jest upalnie, więc świecące cały czas słońce sprawia, że można się poczuć jak na wymarzonych wakacjach. Szczególnie, gdy się mieszka w takim miejscu w luksusowym hotelu.

Polska reprezentacja zamieszkała właśnie w takim, Malta Marriott Resort & Spa, w St. Julian. To miejsce na Malcie znane jest z rozrywkowego charakteru, o czym mają świadczyć znajdujące się tu kluby, bary i restauracje, kończąc na kasynie. Jak przeczytałem w przewodniku, podczas weekendów korki na ulicach zdarzają się nawet o… drugiej, trzeciej w nocy. Ale nie miałem ochoty tego sprawdzać.

Sprawdziłem za to hotel reprezentacji. Spokojnie, nikogo nie trzeba ganić za jego wybór. Położony jest z dala od głównej ulicy, w cichym zakątku, a z jego okien roztacza się piękny widok na urokliwą zatoczkę.

Problem piłkarzy i sztabu szkoleniowego polega na tym, że niestety nie przylecieli na (ciągle) wakacyjną Maltę na wycieczkę. Mecz z miejscową reprezentacją tylko z pozoru nie jest tak ważny jak choć ostatni z Holandią w Warszawie. Potrzebne jest zwycięstwo, by potem zajmować lepsze wyjściowe miejsce przy losowaniu przeciwników w barażach. Selekcjoner Jan Urban doskonale zdaje sobie w tego sprawę. Zapytany na oficjalnej przedmeczowej konferencji prasowej, czego przede wszystkim oczekuje od swoich zawodników poza zwycięstwem, odpowiedział, by właśnie do spotkania z Maltańczykami podeszli dokładnie tak, jak z Holendrami.

Dodał, że Polska oczywiście jest faworytem, ale przykładów, gdy drużyny stawiane w takiej roli zawodziły, można w piłce przytoczyć mnóstwo. Nawiązując do jego wypowiedzi, coś mi przyszło do głowy. Na Malcie jest już mnóstwo dekoracji, sklepowe wystawy i uliczne iluminacje, związanych ze świętami Bożego Narodzenia. Warto więc zaapelować do polskich piłkarzy, by wcielając się w role Świętych Mikołajów, nie rozdawali w meczu prezentów rywalom, ale przygotowali takie jedynie dla polskich kibiców, których liczna grupa będzie ich wspierać z trybun stadionu Ta’ Qali.

▬ ▬ ● ▬