2026-03-05
Będzie precedens?
Jest szansa, że informacja dotycząca polskiej piłki pojawi się w światowych serwisach sportowych w najbliższy weekend. To kolejny odcinek serialu...
Już wiele razy pisałem, że polską piłką nie można się znudzić. Teza z pewnością niezbyt odkrywcza, a właśnie dostałem kolejny argument na jej potwierdzenie. W najbliższej kolejce drugiej ligi zwanej pierwszą może nie odbyć się jeden mecz. Żaden klub nie zbankrutował ani nie wycofał się nagle z rozgrywek. Powód jest zupełnie inny. Słowo „szokujący”, na pewno permanentnie nadużywane we współczesnych mediach, w tym przypadku nie będzie przesadzone.
Sprawa dotyczy potencjalnego spotkania Śląska Wrocław z Wisłą Kraków i jest kolejnym odcinkiem serialu, o którym pisałem przed kilkoma dniami. Pierwszy z wymienionych klubów postanowił nie wpuszczać na swój stadion kibiców drugiego. Prezes Wisła Jarosław Królewski najpierw postraszył Śląsk złożeniem formalnej skargi do Komisji Europejskiej (!), by następnie zrobić kolejny krok (za: X; @jarokrolewski):
„Jeśli w ciągu 48h opinia publiczna nie otrzyma klarownej precyzyjnej informacji (nie bełkotu) - od Policji oraz Śląska Wrocław, co właściwie dzieje się we Wrocławiu i co zadecydowało o niewpuszczeniu naszych kibiców na stadion, nasz zespół nie pojedzie do Wrocławia. Nie możemy w takiej sytuacji ryzykować ich zdrowia, skoro władze Sląska Wrocław i Policja nie są w stanie zabezpieczyć spotkania - a nie wiemy co będzie się działo poza nim”.
I stwierdził też:
„Jeszcze dziś wniesiemy do PZPN prośbę o nałożenie kary walkowera na WKS Śląsk Wrocław i zweryfikowanie meczu WKS Śląsk Wrocław - Wisła Kraków z dnia 7 marca 2026 r. na 0:3 dla zespołu Wisła Kraków”.
Ustosunkował się do tego prezes PZPN Cezary Kulesza (za: sport.tvp.pl):
„PZPN nie może nałożyć na Śląsk kary przed meczem. Nie mamy takich możliwości proceduralnych. Przed meczem możemy prowadzić tylko negocjacje, do czego zresztą doszło, niestety nie przyniosły pozytywnego skutku. Po meczu sprawą zajmie się Komisja Dyscyplinarna i wówczas, jeśli mecz faktycznie odbędzie się bez kibiców Wisły, nałoży na Śląsk stosowną karę. Nie chciałbym wchodzić w kompetencje tego organu. Dzięki naszym dotychczasowym działaniom i znaczącym zaostrzeniom kar sytuacja i tak wygląda dużo lepiej niż w poprzednim sezonie”.
Kulesza zauważył również:
„Zdajemy sobie sprawę, że naciski środowisk kibicowskich na kluby są mocne. Śląsk nie jest pierwszym przykładem, ale musimy działać w ramach określonych procedur i regulaminów, a nie w sposób uznaniowy. Trudno zmusić kogoś do podjęcia decyzji, której nie chce podjąć”.
Cała sprawa związana jest właśnie z „naciskami środowisk kibicowskich na kluby”, jak zauważył Kulesza. W „chuligańskiej lidze”, w której „grają” kibice, obowiązują inne zasady niż w tej piłkarskiej, więc jak trzeba potrafią naciskać skutecznie na szefów klubów, a sprawa ma już kilkuletnią historię. W sobotę zostanie do niej dopisany kolejny rozdział. Ciekawe tylko jaki.
Jeśli prezes Królewski rzeczywiście nie wyśle do Wrocławia swojej drużyny, z całą pewnością poinformują o tym sportowe serwisy na całym świecie, bo będzie to bez wątpienia wydarzenie precedensowe. Na razie gra jak wytrawny pokerzysta. Ale z jakim skutkiem? Bo jeśli Wisła na mecz nie pojedzie, jest pewne, że punkty zdobędzie walkowerem Śląsk. Być może krakowskiej drużynie nie zabraknie ich na koniec sezonu w walce o powrót do Ekstraklasy, bo ma sporą przewagę nad goniącym peletonem. A jeśli jednak zabraknie?
Bardziej intrygujący jest scenariusz dotyczący kolejnych wyjazdowych meczów Wisły do końca sezonu. Co będzie, jeśli władze Odry Opole czy Polonii Bytom też nie wpuszczą jej kibiców? Przecież trudno oczekiwać, że Królewski z pokerową miną zakomunikuje, że Wisła na nie też nie pojedzie.
Na razie jedno nie ulega wątpliwości i to już od bardzo dawna. Kibice pozostają jednym z największych, o ile nie największym problemem polskiej piłki. I nie wierzę, by w przewidywalnej przyszłości coś miało się w tej kwestii zmienić.
▬ ▬ ● ▬








