2026-01-04
Inny świat
W mocno subiektywnym podsumowaniu tygodnia o odlotach i powrotach do polskiej ligi. Temat raczej oczywisty, skoro zaczęło się zimowe okno transferowe.
Właśnie się dowiedziałem, że jeden z piłkarzy Legii w trybie pilnym chce się pożegnać z Warszawą. Informacja nie powinna być specjalnym zaskoczeniem, bowiem wraz z przyjściem do klubu nowego trenera, szczególnie takiego, który ma w nim przeprowadzić porządne sprzątanie, podobne wiadomości mogą pojawiać się w najbliższych dniach jeszcze nie raz. Na razie wiadomo, że Radovan Pankov jest „zdecydowany na odejście”, dlatego… (za: fakt.pl):
„...szuka nowego wyzwania i innego środowiska, w którym mógłby regularnie grać oraz zyskać sportowo. Jedno jest pewne — w grę nie wchodzi powrót do ojczyzny. Defensor nie bierze pod uwagę transferu do ligi serbskiej, uznając, że na tym etapie kariery nie byłby to krok do przodu”.
To gdzie może się przenieść? Być może do Turcji:
„To właśnie tam pojawiło się największe zainteresowanie Pankovem. Kilka klubów z tureckiej ligi już pytało o dostępność doświadczonego obrońcy, sondując warunki ewentualnego transferu. Super Lig od dawna uchodzi za atrakcyjny kierunek dla piłkarzy z Europy Środkowo-Wschodniej - zarówno pod względem sportowym, jak i finansowym”.
„Jestem jeszcze młody [miał 28 lat], chcę się wykazać, widzę to tak, że spędzę w Legii 2-3 lata i przejdę do jednej z pięciu najlepszych lig. Jestem w formie, dbam o swoje życie, ciało, więc myślę, że mogę grać do 35-36. roku życia”.
Już wiadomo, że na pewno nie tak miało być. Pankovowi, który w sierpniu skończy 31 lat, trzeba życzyć przede wszystkim zdrowia. A jeśli dopisze, jeszcze z pięć lat gry w Turcji, żeby choć część jego planów się spełniła.
Teraz dla odmiany Mariusz Stępiński, rówieśnik Pankova, który właśnie wrócił do Ekstraklasy po długich wojażach. Doprecyzuję - wrócił po raz drugi, bo ten pierwszy powrót miał miejsce po nieudanej przeprowadzce z Widzewa Łódź do niemieckiego 1. FC Nürnberg, gdy nie był w stanie przebić się do pierwszej drużyny tego klubu. Po występach w Wiśle Kraków i Ruchu Chorzów znów ruszył w świat (Francja, Włochy, Cypr), by w grudniu zamienić Omónię Nikozja na Koronę Kielce.
W 2013 roku, po przeprowadzce do Norymbergi, stwierdził (za: „Przegląd Sportowy”):
„Niemcy to inny świat. Niczym nie trzeba się przejmować. Nie ma się co martwić, że czegoś zabraknie, że coś nie zostanie dopięte”.
Zrozumiałem, że w ojczyźnie piłkarza musiało wtedy ciągle „czegoś brakować”, ciągle „coś nie zostawało dopięte”. Szkoda tylko, że w tym „innym świecie” nie potrafił sobie poradzić. Mam nadzieję, że poradzi sobie po powrocie do ojczyzny. Bo przez ponad dekadę rodzima piłka przeszła takie zmiany, że to teraz też już inny świat w porównaniu z tym, który opuszczał Stępiński.
▬ ▬ ● ▬








