2026-04-22
Już wystarczy
Jest szansa, że uda się przynajmniej ograniczyć systematycznie narastający problem związany z piłką. Nie tylko z nią, ale z tym sportem w szczególności.
A że nie jest wydumany czy wyolbrzymiony świadczy fakt, że zajął się nim parlament (za: wp.pl):
„W marcu Sejm przegłosował nowelizację ustawy o sporcie, a teraz bez żadnych poprawek przeszła ona przez Senat. To od woli prezydenta Karola Nawrockiego zależy, czy w życie wejdą rozwiązania, które mają m.in. zapewnić dodatkową ochronę sędziom sportowym poprzez nadanie im statusu funkcjonariusza publicznego. W ten sposób państwo reaguje na coraz większy problem agresji względem arbitrów”.
Dobrze, że reaguje, bo to naprawdę coraz większy problem, który obserwuję od lat. Sędziowie stają się coraz bardziej chłopcami do bicia dla panów piłkarzy. Bo ci, wystarczy obejrzeć któryś z meczów, rugają ich jak psy przy byle okazji czy nawet ich braku. Prosty przykład – asystent nie podnosi chorągiewki, by zasygnalizować spalonego. Sędzia w konsekwencji go nie odgwizduje, pozwalając grać. Piłkarze drużyny broniącej miotają pod nosem przekleństwa wymachując rękami w stronę liniowego. Czyli zaczyna się pyskówka na całego. Powtórki pokazują, że o żadnym spalonym nie mogło być mowy. Asystent podjął słuszną decyzję, ale ile mu się za nią niesłusznie dostało. A wobec tych, którzy go równie niesłusznie zrugali, nie wyciągane są najczęściej żadne konsekwencję. To ich tylko bardziej rozbestwia i przy następnej podobnej okazji będą pyskowali jeszcze więcej i mocniej.
I ta agresja, potęgowana prawie zawsze przez zachowanie osób zasiadających na ławce rezerwowych, przenosi się na trybuny i potrafi powrócić w postaci wyzwisk pod adresem sędziów. Ale gdyby chodziło o same wyzwiska i tak prawie nie byłoby… problemu. W niższych ligach zaczyna się, dosłownie, prawdziwy dramat, gdy dochodzi do agresji fizycznej:
„W 2022 roku w Wielkopolsce podczas meczu B-klasy jeden z piłkarzy podbiegł do sędziego i uderzył go w głowę, za co otrzymał kilkuletni zakaz gry. Podobny incydent zdarzył się w Małopolsce w roku 2020, gdy to bramkarz zaatakował arbitra, będąc niezadowolonym z końcowego wyniku i poziomu sędziowania. Za to zachowanie również otrzymał kilkuletnie zawieszenie.
W 2018 roku sędzia z łódzkiej A-klasy trafił do szpitala po tym, jak jeden z piłkarzy pobił go po otrzymaniu czerwonej kartki. Sprawa miała konsekwencje dyscyplinarne na boisku, jak i prawne poza nim”.
I tak to się kręci od lat, a raczej coraz bardziej nakręca, a statystyki brutalnie pokazują, że jest coraz mniej chętnych, by zostać sędzią. Dobrze więc, że ktoś wreszcie się tym zajął. I teraz tylko od decyzji prezydenta zależy, czy wspomniane przepisy wejdą w życie.
Mnie jednak cały czas bulwersuje jeszcze coś związane pośrednio z sędziowaniem. Współczesna piłka to jedne wielkie igrzyska oszustów! W obiegu jest już całkiem bogate słownictwo (złapać kontakt z rywalem, przyaktorzyć, padolino, nurkowanie), które pomaga opisać naganne zjawisko. I zawodnik po meczu mówi, że sędzia okradł jego drużynę swoją decyzją, choć nie widzi niczego złego, że sam próbował okraść udając, że był faulowany w polu karnym. I niestety żadną ustawą tego problemu się nie rozwiąże.
▬ ▬ ● ▬








