2025-12-30
Kara za grzechy
W mocno subiektywnym podsumowaniu kończącego się roku, tym razem o tych związanych ze światową piłką, którzy dostali, mam nadzieję, rózgę pod choinką.
Pod tym względem bezkonkurencyjny okazał się prezydent FIFA Gianni Infantino. Rozmawiałem z wieloma osobami, także tymi niekoniecznie interesującymi się piłką nożną. Zadałem im pytanie, czy oglądali losowanie składu grup finałowych mistrzostw świata, które w przyszłym roku odbędą się w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Meksyku. Właściwie wszyscy zareagowali tak samo. Zanim cokolwiek odpowiedzieli, na twarzach pojawiał się grymas jednoznacznie dający do zrozumienia, co o tym wydarzeniu myślą. Bo szopka, którą odstawił z tej okazji w Waszyngtonie mogła rodzić tylko takie reakcje, czyli jednej wielkiej żenady.
Wymyślenie i wręczenie Pokojowej Nagrody FIFA, by udobruchać prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa, stanowiło spektakl, który u każdego potrafiącego trzeźwo patrzeć na otaczający go świat, niestety coraz gorszy, mógł wywołać tylko takie reakcje. Trudna do strawienia pompatyczność w lansowaniu mistrzostw, jako wręcz nieziemskiej imprezy, która nas czeka, już na długo zanim się zaczęła, rodzi obawy, że możemy się doczekać zupełnie innej. Ale wszystkim i sobie życzę, bym się mylił.
Przeczucia na pewno mnie nie zwiodły w przypadku innego bohatera negatywnego, że tak to subtelnie ujmę. Chodzi o angielki klub Wolverhampton Wanderers. Gdy chiński holding Fosun International Limited przejął go w 2016 roku, oddał niemal we władanie portugalskiemu agentowi piłkarskiemu Jorge Mendesowi, chociaż… (za: angielskieespresso.pl):
„...właściwie było nieco na odwrót. To Mendes niejako otworzył drzwi dla biznesmenów z Azji na Wyspach i wpłynął na wybór marki z hrabstwa West Midlands. W ten sposób stał się jedną z najistotniejszych figur w klubie”.
Początki były obiecujące, bo drużyna napakowana klientami Mendesa awansowała do Premier League, występowała też w europejskich pucharach:
„Prawdą jest, że współpraca z portugalskim superagentem w ciągu tych sezonów przynosiła sowite owoce. Wielu z nich stanowiło o sile zespołu, gdy ta dwukrotnie meldowała się w TOP 7. Niektórzy stali się wręcz gwiazdami Premier League na czele z Rúbenem Nevesem i Diogo Jotą”.
Pamiętam, że gdy przeglądałem jej kadrę, w której aż roiło się od Portugalczyków, zacząłem się zastanawiać - czy na dłuższą metę to się może udać? Bo poważny klub (trzykrotny mistrz Anglii!) wyglądał jak stajnia grajków wspomnianego agenta. W zależności od umiejętności można było pozwolić im się tam ograć, ewentualnie odpowiednio wypromować, by następnie opchnąć gdzieś dalej odpowiednio przy tym zarabiając. I niestety te wątpliwości znalazły potwierdzenie w faktach, bo nie mogło być inaczej, skoro daje się niemal nieograniczoną władzę w klubie piłkarskiemu agentowi:
„Mendes wciskał do kadry również tych klientów z drugiego szeregu, o wątpliwej jakości, niejednokrotnie zmuszając szefostwo do ogromnych wydatków. Fabio Silva kosztował 40 milionów euro – 21-latek zagrał jedną dobrą rundę, na wypożyczeniu w Anderlechcie. Według doniesień dziennikarzy związanych z klubem z West Midlands Mendes zarobił na tym interesie 7,3 miliona funtów, nawet nie będąc bezpośrednim agentem piłkarza”.
Dziś już nie ulega dla nikogo wątpliwości, że eksperyment się nie udał. W tym sezonie Wolverhampton Wanderers stał się rekordzistą, ale nie pod względem liczby sprowadzanych do klubu Portugalczyków. Nie wygrał bowiem żadnego z 19 meczów Premier League od początku sezonu (!), zaledwie trzy z nich remisując i z dorobkiem 3 punktów zajmują ostatnie miejsce w tabeli, ustanawiając niechlubny rekord tej ligi.
A dla mnie to, co dzieje się w Wolverhampton, stanowi swoistą umowną karę za grzechy. I dla tych zagranicznych właścicieli angielskich klubów, którzy potrafią je totalnie zdemolować, i piłkarskich agentów, majstrujących przy nich bez najmniejszych zahamowań.
▬ ▬ ● ▬








