Kaszana w cenie

Fot. Trafnie.eu

W Warszawie odbyła się konferencja prasowa inaugurująca zgrupowanie reprezentacji Polski przed meczami barażowymi do finałów mistrzostw świata.

Jak zwykle od wielu lat w pierwszej konferencji bierze udział Robert Lewandowski i selekcjoner. Ten drugi zmienia się z mniejszą lub większą częstotliwością, ten pierwszy pozostaje bez zmian. Konferencje nie są moją ulubioną formą zdobywania informacji o piłce nożnej. Szczególnej awersji nabrałem za dość długiej kadencji Adama Nawałki, arcymistrza pustosłowia. Obecny trener Jan Urban to przy nim prawdziwy gawędziarz.

Trudno oczekiwać, by przed ważnym meczem, szczególnie tym najbliższym, który ma być dla niego najważniejszym w szkoleniowej karierze, mówił wszystko o wszystkich, bo to byłby odruch wręcz samobójczy. Ale można spróbować z jego wypowiedzi wybrać to, co najistotniejsze, przynajmniej moim zdaniem.

Uważam, że selekcjonerska posada go nie zmieniła. Dalej wydaje się mocno trzymać realiów i nie udawać mądrzejszego niż jest. Logicznie i realistycznie ocenił najbliższego rywala (za: laczynaspilka.pl):

„Niezależnie od tego, o którym meczu z Albanią mówimy, nawet o tym wygranym 4:1, zawsze były to trudne spotkania. Za każdym razem było widać, że to drużyna z potencjałem. Moim zdaniem dziś ten potencjał jest jeszcze większy niż wcześniej. Wynika to przede wszystkim ze stabilizacji. Zawodnicy, których oglądaliśmy już w 2023 roku przy debiucie Sylvinho w roli selekcjonera, nadal stanowią o sile tej drużyny, podobnie jak sam trener. A czas robi swoje. To bardzo mocna drużyna”.

Co jednak nie napawa go strachem, raczej mobilizuje:

„Mamy atut własnego boiska i musimy to wykorzystać. Albania ma wyraźny profil defensywny i robi to naprawdę dobrze. Wielu jej zawodników występuje w lidze włoskiej, co też nie jest przypadkiem. Oczywiście odbywa się to trochę kosztem ofensywy, bo nie tworzą wielu sytuacji, ale żeby ich pokonać, będziemy musieli zagrać jedno z naszych najlepszych spotkań”.

Jednak najważniejszym fragmentem z całej konferencji był ten:

„Zdaję sobie sprawę z tego, jaki to jest mecz. Jeśli ktoś mi powie - grajmy po piłkarsku »kaszanę«, ale wygrajmy, to się zgadzam”.

Ja też. Bo to mecz, który trzeba koniecznie wygrać, bez zwracania uwagi na ewentualne wartości artystyczne potencjalnego zwycięstwa. I od razu przypomniały mi się finały mistrzostw świata w Katarze i polska reprezentacja, której podobno „nie dało się oglądać”, bo grała za mało ofensywnie, choć wyszła z grupy.

Jeśli uda jej się awansować do kolejnych finałów, raczej na styl prezentowany w barażach nikt nie będzie narzekał. Ale daję głowę, że ewentualnie w tych finałach znów się zacznie narzekanie, bez względu na uzyskiwane wyniki.

▬ ▬ ● ▬