Kiedy i gdzie lepiej trafić?

Trafiłem na kolejny tekst poświęcony polskiemu piłkarzowi, który w zagranicznym klubie „zachwyca”. Niestety w tych pochwałach niektórych trochę poniosło.

Wspomnianym piłkarzem jest (za: przegladsportowy.onet.pl):

„Mateusz Żukowski, który jeszcze niedawno kojarzony był głównie z nieudanymi eksperymentami na prawej obronie, stał się największą sensacją niemieckich boisk”.

Dziś jest zawodnikiem 1.FC Magdeburg i:

„Sztab szkoleniowy niemieckiego klubu dokonał czegoś, co wielu uznałoby za szaleństwo. Widząc szybkość, dynamikę i parametry fizyczne Polaka, przesunięto go z linii obrony na pozycję… środkowego napastnika. Takie zmiany boiskowej roli nie zdarzają się często”.

W 12 meczach w 2. Bundeslidze Żukowski zdobył 11 bramek i zaliczył dwie asysty.

Wyciągnięto z tego następujący wniosek:

„Efekt był piorunujący. I choć to drugi szczebel rozgrywek w Niemczech, to media zwracają uwagę selekcjonera Jana Urbana na uzdolnionego piłkarza, który mógłby się przydać kadrze na baraże o mistrzostwa świata. Polak nie tylko prowadzi Magdeburg do kolejnych zwycięstw, ale realnie włączył się do walki o koronę króla strzelców”.

Chyba kogoś poniosło z tymi „kolejnymi zwycięstwami”. Ograniczę się tylko do ostatnich pięciu meczów, w których 1.FC Magdeburg: przegrał, wygrał, przegrał, przegrał, przegrał. W sumie po 24 kolejkach – 7 zwycięstw, 2 remisy, 15 porażek. W efekcie zajmuje przedostatnie, czyli spadkowe, miejsce w 2. Bundeslidze.

Nie wiem, czy kogoś nie poniosło też z powołaniem do reprezentacji, ale to już problem trenera Urbana. Chciałbym za to jeszcze zwrócić uwagę na fragment tytułu wspomnianego tekstu: „Polak »odpalony« z Ekstraklasy”. Dla mnie jednoznacznie sugeruje, że nie poznano się w niej na jego umiejętnościach. Tyle, że jeśli już ktoś miał kogoś „odpalać”, to bardziej w Szkocji, co (NIESTETY!) przewidziałem, już w momencie transferu Żukowskiego z Lechii Gdańsk do Rangersów w lutym 2022 roku:

„Został ściągnięty, by zastąpić swojego rówieśnika, prawego obrońcę Nathana Pattersona, sprzedanego na początku stycznia do Evertonu za (według transfermarkt.co.uk) 12,6 milionów funtów! Już samo porównanie sumy transferowej, z tą zapłaconą za byłego piłkarza Lechii [400 tysięcy funtów], jest miażdżące.

Patterson to regularny już, mimo młodego wieku, reprezentant Szkocji. A jednak miał problemy w występami w drużynie Rangersów. W tym sezonie zagrał w lidze tylko sześć razy, w tym zaledwie dwa razy w pełnym wymiarze. W Evertonie na razie też ma pod górkę. Przez miesiąc nie zdążył jeszcze zadebiutować w barwach nowego klubu w Premier League. (…)

Żukowski został ściągnięty do Glasgow jako uzupełnienie kadry po sprzedaniu Pattersona. Dlatego wątpię, by na razie dostał szansę regularnej gry w lidze szkockiej, skoro miał z nią problemy jego poprzednik, oceniany znacznie wyżej”.

I nie zdołał w tej lidze zadebiutować, wracając do Polski. Przypadek Żukowskiego wręcz idealnie wpisuje się w moją lansowaną od lat tezę, że sztuką jest trafić w odpowiednim czasie w odpowiednie miejsce. I wydaje się, że wreszcie takie znalazł. Zawsze lepiej regularnie grać i strzelać bramki nawet w jednej z najsłabszych drużyn w drugiej lidze niemieckiej, niż siedzieć na ławie albo oglądać z trybun swoich kolegów w akcji, nie łapiąc się do meczowej kadry, nawet w najlepszym klubie na świecie.

▬ ▬ ● ▬