2026-03-25
Łatwo nie będzie, ale...
Polska zagra w czwartek z Albanią pierwszy mecz barażowy o awans do mistrzostw świata. To wiedzą wszyscy. I wszyscy próbują przewidzieć, co może się wydarzyć.
Jako niereformowalny realista podchodzę do meczu bez przesadnego nadęcia, choć z wiarą, że można go wygrać. Na pewno jednak nie uważam, że awans do mistrzostw świata „jest obowiązkiem” dla polskiej reprezentacji, bo taki odkrywczy wniosek zapamiętałem z mediów sprzed kilku miesięcy. Widzę jednak, że rozum wraca, bo dziś już słyszę, że zwycięstwo nad Albanią „wcale nie musi wydawać się takie oczywiste”. To dobrze, bo realizm w ocenie szans zawsze oczywisty być powinien.
Trener Jan Urban przyznał z własnej nieprzymuszonej woli, że jego drużyna będzie w tym meczu faworytem. A skoro będzie, więc „MUSI”, w odróżnieniu od tej, która faworytem nie będzie, więc tylko „MOŻE”. Lepiej takiego obciążenia nie mieć, gdy jest się tylko zespołem średniej klasy europejskiej jak Polska. Ale skoro już się go ma, trzeba spróbować sobie z nim poradzić.
Powinien pomóc w tym atut własnego boiska, na co Urban też zwracał uwagę. Znacznie gorzej byłoby grać w Tiranie, gdzie piłkarze gości już na rozgrzewce są witani przez trybuny niczym w piekle, więc choćby dlatego na Narodowym w Warszawie w czwartkowy wieczór gospodarze mogą poczuć się jak w raju.
Na oficjalnych konferencjach prasowych na tym stadionie trenerzy kurtuazyjnie chwalili się nawzajem. Urban, porównując wcześniejsze mecze z Albanią, zauważył, że jej potencjał dziś „jest jeszcze większy niż wcześniej”, a „wynika to przede wszystkim ze stabilizacji” składu drużyny.
Z kolei Sylvinho stwierdził (za: sport.pl):
„Polska to nie jest drużyna, która lubi dominować i mieć wielkie posiadanie piłki. To zespół, który jednak świetnie i szybko przechodzi z obrony do ataku. Bardzo dobrze zagrali przeciwko Holendrom, z którymi nie przegrali meczu. Poza tym to doświadczona drużyna, która grała na ostatnich wielkich turniejach: mistrzostwach Europy i świata. Jan Urban stworzył bardzo dobrą drużynę, która gra ciekawy futbol. Polacy z pewnością są silniejsi niż jeszcze rok temu”.
Gdyby spojrzeć na statystyki rywalizacji obu reprezentacji, są naprawdę imponujące dla Polski: 15 rozegranych meczów, 10 zwycięstw, 3 remisy i tylko 2 porażki. Niestety ta druga przytrafiła się w ostatnim meczu rozegranym w 2023 roku w eliminacjach do mistrzostw Europy. Albania wygrała zasłużenie 2:0. Jeśli wierzyć stwierdzeniu, że jesteś tak dobry jak twój ostatni mecz, za mocno dla nas to nie wygląda.
We wspomnianych eliminacjach Albania jako zwycięzca grupy E bezpośrednio awansowała do finałów (Polska musiała jeszcze walczyć w barażach). A w tych finałach trafiła fatalnie, mając za rywali w grupie Włochów (1:2), Hiszpanów (0:1) i Chorwatów, z którymi zdołała zremisować 2:2. To naprawdę nie jest jakaś przypadkowa drużynka. I nie radzę sugerować się dużo niższym miejscem, w porównaniu z Polską, w rankingu FIFA, co może okazać się złudne.
Oczywiście Albania nie ma zawodnika klasy Roberta Lewandowskiego, ale w kadrze jest dostatecznie dużo grajków występujących w europejskich ligach, by razem stworzyć silną drużynę, która dzięki odpowiednim cechom wolicjonalnym bywa naprawdę trudna do ogrania.
Uważam, że z czterech zespołów w dwóch parach barażowych (oprócz Polski i Albanii, jeszcze potencjalni rywale w finale - Ukraina i Szwecja) każdy jest w stanie wygrać z każdym. To istotna różnica w porównaniu z poprzednimi barażami do EURO 2024, gdy pierwszy przeciwnik Polaków – Estonia, odstawał od reszty, więc jego pokonanie rzeczywiście stało się obowiązkiem.
Dlatego bez niepotrzebnego zadęcia czekam na mecz Albanią. Łatwo nie będzie na pewno, ale...
▬ ▬ ● ▬








