Miss i trucizna

Finały mistrzostw świata to nie tylko wydarzenia na boiskach. Wiele dzieje się także wokół nich, co ma niewątpliwie swoje piękne i mroczne strony.

Tak wielka impreza wzbudzająca zainteresowanie na całym świecie stanowi niepowtarzalną szansę, by przy okazji samemu zabłysnąć lub się wylansować. I kto może z tej szansy korzysta. Chorwatka Ivana Knoll stanowi niedościgły przykład w tym względzie. Przed czterema laty w Katarze okrzyknięto ją „Miss” poprzednich mistrzostw. W Ameryce, na wcześniej przygotowanym gruncie, błyszczy jeszcze bardziej okazale.

Cechą wyróżniającą panią Ivanę jest niechęć do zbyt obszernego zakrywania swego ciała. A ponieważ natura obdarzyła ją dość obficie ponętnymi dla męskich oczu kształtami, więc jest czego nie zakrywać. Trzeba przyznać, że w porównaniu z Katarem zrobiła krok naprzód. Jeśli ktoś ma ochotę, niech porówna jej ówczesne stroje i obecne. Wszystkie oczywiście w biało-czerwoną chorwacką szachownicę. Postęp widać, przynajmniej ja widzę bez problemów wyraźny. Przynajmniej od pasa w górę.

Jak czytam, chorwacka brunetka potrafiła perfekcyjnie spożytkować popularność zdobytą przed czterema laty. Teraz nazywana jest już influenserką, a podpisane kontrakty reklamowe pozwoliły jej na egzystencję na wyższym poziomie. Taka to nie zginie na pewno. Wyraźnie się rozwija. W strefie kibica w Los Angeles wystąpiła w roli disc-jockeya. I naprawdę porządnie rozbujała towarzystwo.

Biorąc pod uwagę jej zamiłowanie do piłki jestem pewny, że pojawi się też na kolejnych mistrzostwach za cztery lata. I nie mogę się już ich doczekać z powodu kurczącego się z każdą kolejną imprezą odzienia Ivany. Czyżby miała… Nie, nie, wystarczy. Pozwólmy popracować wyobraźni przez kolejne cztery lata.

Teraz o wyobraźni, która popracowała zdecydowanie zbyt intensywnie (za: wp.pl):

„Prezenterka Florencia Pena podczas programu emitowanego przez Luzu TV przekazała widzom informację, że zmarł Jorge Messi, ojciec kapitana reprezentacji Argentyny. Wiadomość szybko zaczęła rozchodzić się w mediach społecznościowych.

- Nie chcę przekazywać złych wiadomości, ale ojciec Messiego właśnie zmarł - powiedziała na antenie. Chwilę później dodała, że piłkarz będzie musiał opuścić mundial.

Informacja okazała się nieprawdziwa. Rodzina Messich opublikowała oświadczenie, w którym potwierdziła, że Jorge Messi rzeczywiście zmaga się z problemami zdrowotnymi, ale znajduje się pod opieką lekarzy i jego stan się poprawia”.

Dziennikarka opublikowała przeprosiny:

„Przepraszam rodzinę Messich za ten okropny moment. Jest mi ogromnie wstyd, że stałam się źródłem tego bólu. Informacja została mi przekazana podczas programu na żywo i zaufałam jej. Mimo to biorę odpowiedzialność za swój udział w tym błędzie”.

Pena już w Luzu TV nie pracuje. Problem jednak pozostał. Bezwzględna pogoń za klikalnością czy oglądalnością, w zależności od rodzaju mediów, jest jak trucizna, która je zabija. W tym przypadku niemal dosłownie...

▬ ▬ ● ▬