2025-11-21
Może mi ktoś pomoże?
Losowanie par barażowych eliminacji do mistrzostw świata kolejny dzień jest głównym tematem części rodzimych mediów zajmujących się piłką nożną.
Przebija z nich hasło, które najbardziej rzuciło mi się w oczy po lekturze tekstów na wspomniany temat. A brzmi – losowanie marzeń! Nie przesadzam, z wielu komentarzy naprawdę można wyciągnąć taki główny wniosek. Staram się go pojąc, ale jakoś nie bardzo daję radę.
Zawsze w podobnych wypadkach próbuję zastosować prostą metodę – sprawdzić, co piszą na ten sam temat w kraju rywali. Jeśli to samo, co u nas, powinna się zapalić żółta lampka ostrzegawcza. Może nawet pomarańczowa. Bo jak czytam, że Szwedzi są zachwyceni losowaniem, to musi dawać do myślenia. Oczywiście nie wiem, czy uważają słusznie, co dopiero się okaże. Ale przecież po reakcji naszych mediów, zaraz po losowaniu, można było odnieść wrażenie, że tylko będą uczestniczyć w rywalizacji w półfinałach, bo dosłownie wszyscy już awansowali do finału Ukrainę.
Szwedzi z wielkimi nadziejami przystąpią do baraży, starając się pomóc szczęściu na ile się tylko da. Świadczy o tym informacja, która pojawiła się w ukraińskich mediach. Cytują one Stefana Petterssona, menedżera/dyrektora sportowego reprezentacji Szwecji, który potwierdził, że jego federacja (za: dynamo.kiev.ua) „zaproponowała Ukrainie rozegranie meczu barażowego na swoim stadionie” i czeka na odpowiedź. Na razie:
„Nic nie powiedzieli, poza tym, że wiedzą o takiej możliwości. Mam nadzieję, że znajdą optymalne rozwiązanie. Jeśli chcą grać w Szwecji, nie będziemy protestować. Musimy poczekać na ich działania”.
Propozycja naprawdę naiwna. Nie ma co czekać, bo odpowiedź może być tylko jedna – na pewno Ukraińcy nie wybiorą z własnej woli do gry stadionu rywali. Można to wywnioskować na podstawie wypowiedzi selekcjonera ich reprezentacji Serhija Rebrowa (za: to samo źródło):
„Jeśli pokonamy Szwecję, na sto procent nie zagramy z Polską w Polsce. To nie jest normalne. Obecnie wybieramy miejsce i zdecydujemy, gdzie dokładnie rozegramy te mecze. Ale nie sądzę, żeby to było w Polsce”.
Czyli jest już niemal pewne, że gdyby Polska i Ukraina wygrały swoje półfinałowe mecze barażowe, na pewno w finale nie spotkają się na żadnym polskim stadionie. Czyli, jeśli drużynie Jana Urbana uda się pokonać w półfinale Albanię, bez względu na to z kim spotka się w finale, na pewno zagra go na wyjeździe!
Nie jest to optymistyczny wniosek, bo przed losowaniem pojawiały się opinie, nie pozbawione sensu i zdrowego rozsądku, że mniej ważne z kim w finale, byle grać go u siebie, bo to może wydatnie pomóc w wywalczeniu awansu. Wiadomo już, że tak nie będzie. Skąd więc te euforyczne komentarze o „losowaniu marzeń”? Może mi ktoś pomoże zrozumieć?
A wszystkim niezmiennie przypominam, jak po każdym podobnym losowaniu, że będzie je można ocenić, czy było dobre, czy złe, zawsze dopiero po ostatnim rozegranym meczu.
▬ ▬ ● ▬








