2026-04-17
Możemy zacząć świętować?
Po zakończeniu sezonu 2026/27 w siedzibie spółki Ekstraklasa S.A. odbędzie się losowanie mistrza Polski i spadkowiczów. Taki żart, słaby. A może wcale nie...
Myślałem, że po odpadnięciu z Ligi Konferencji ostatnich polskich drużyn skończy się ogromne zainteresowanie klubowym rankingiem UEFA rodzimych mediów. Nic podobnego. Ledwo dobiegły końca czwartkowe mecz we wspomnianej lidze i Lidze Europy, natychmiast pojawił się tekst (za: przegladsportowy.onet.pl):
„Świetne wieści dla Polski z rankingu krajowego UEFA! W ćwierćfinale Ligi Konferencji AEK Ateny był bardzo blisko odrobienia strat, jednak ostatecznie uległ w dwumeczu 3:4 Rayo Vallecano. To zaś oznacza, że Grecja nie będzie miała już okazji do zmniejszenia rankingowej straty do Polski”.
Płynie z tego wniosek:
„Ten sezon zakończymy na 12. miejscu w rankingu krajowym UEFA, jednak w przyszłym będziemy już wyżej. Powodem jest to, że krajom zostaną odjęte punkty wywalczone w sezonie 2021/22. Wtedy polskie kluby poradziły sobie zdecydowanie gorzej od drużyn z państw, które są obok nas w rankingu”.
Czyli (wyczuwam ogromne podniecenie):
„Wskoczymy na 11. miejsce, mając niewielką stratę do 10. lokaty, która gwarantuje miejsce w Lidze Mistrzów (900 pkt). Odpadnięcie AEK-u Ateny oznacza zaś, że do nas wyraźną stratę będzie mieć Grecja. Przed ćwierćfinałami nasza przewaga wynosiła 2113 pkt, a rywale odrobili jedynie 400 pkt dzięki wygranej w rewanżowym meczu. Po odpadnięciu nie mają już szans na zmniejszenie strat”.
I w przyszłym sezonie Polska ma walczyć z Czechami o 10. lokatę gwarantującą start jednego zespołu bez eliminacji w Lidze Mistrzów. Czy rzeczywiście „możemy zacząć świętować”, bo na taki śródtytuł trafiłem? Podchodzę do tematu bez przesadnego podniecenia jak moi rodacy. I naprawdę chciałbym, żeby punkty zdobywane na potęgę w lidze pocieszenia, jaką jest niewątpliwie Liga Konferencji dla prowincjonalnych piłkarsko krajów, były zdobywane tak samo chociażby w Lidze Europy, czyli szczebel wyżej jeśli chodzi o ważność i poziom rozgrywek.
Zdecydowanie bardziej ciekawi mnie jednak co innego. Trwający sezon Ekstraklasy jest wyjątkowy ze względu na niewyobrażalne wcześniej spłaszczenie tabeli. Ciągle wystarczy kolejka, najwyżej dwie, by drużyny z walki o utrzymanie włączały się do rywalizacji o europejskie puchary. A dzieje się to w tym samym sezonie, w którym po raz pierwszy aż cztery polskie zespoły rywalizowały w fazie ligowej Ligi Konferencji.
Zastanawiając się nad tym doszedłem do wniosku, że może warto powiązać jedno z drugim, by wyciągnąć ciekawy wniosek. Być może odpowiedzią na ten swoisty fenomen jest trudność w pogodzeniu rozgrywek ligowych i europejskich. A skoro w tych ostatnich uczestniczyło tak wiele drużyn, więc w tych pierwszych potraciło tak wiele punktów na rzecz zespołów posiadających w teorii mniejszy potencjał. I dlatego tabela tak bardzo się spłaszczyła.
Jeśli teoria jest prawdziwa, rozumując logicznie, w przyszłym sezonie może być jeszcze ciekawiej. Bo w Europie zaprezentuje się aż pięć polskich drużyn. Dlatego zaczynam się zastanawiać, czy na koniec sezonu za rok nie trzeba będzie wylosować mistrza i spadkowiczów?
▬ ▬ ● ▬








