2026-03-20
Nawet gdyby ktoś…
W czwartek dwie ostatnie polskie drużyny odpadły z rozgrywek Ligi Konferencji. Rozpoczął się czas podsumowań. Wnioski dla mnie nie są wcale takie oczywiste.
W rewanżowych meczach 1/8 finału Raków przegrał z Fiorentiną po raz drugi 1:2, jak tydzień wcześniej we Florencji. Natomiast Lech wygrał 2:1 z Szachtarem Donieck w Krakowie, gdzie ukraińska drużyna rozgrywa w tym sezonie mecze w europejskich pucharach, co nie wystarczyło do awansu, bowiem pierwszy mecz w Poznaniu przegrał 1:3.
Obie polskie drużyny nawiązały w rewanżu walkę z teoretycznie silniejszymi rywalami. Obie miały realną szansę na wywalczenie awansu. Szczególnie Lech, który już do przerwy odrobił straty, prowadząc 2:0 po golach Mikaela Ishaka. Niestety potem zaliczył „swojaka” stanowiącego ciąg nieszczęśliwych zagrać (Wojciech Mońka, Bartosz Mrozek, João Moutinho). Ale zamiast pomstować na brak szczęścia, lepiej mieć pretensje przede wszystkim do siebie. Tuż po przerwie piłkarze z Poznania w jednej akcji mieli trzy okazje do zdobycia trzeciej bramki (!). Gdyby je wykorzystali…
Ale nie wykorzystali, a w piłce, co będę powtarzał do znudzenia, liczy się tylko jeden czynnik – skuteczność. Skuteczność w obronie i skuteczność w ataku. Jesteś skuteczny, to jesteś lepszy. Taką skutecznością popisała się Fiorentina w Sosnowcu, gdzie w pucharach mecze rozgrywa Raków. Po prowadzeniu uzyskanym przez Karola Struskiego Włósi dokręcili śrubę, zaczęli przeważać i zdobywali wyrównującą bramkę, na którą z przebiegu gry (niestety!) zasłużyli. Gdy gospodarze w doliczonym czasie gry, walcząc o zwycięstwo gwarantujące dogrywkę, posłali na pole karne rywali nawet bramkarza Oliwiera Zycha, zostali dobici strzałem z połowy boiska do opuszczonej bramki, co dało Fiorentinie zwycięstwo.
W ten sposób polskie drużyny zakończyły swój udział w Lidze Konferencji w tym sezonie (wcześniej odpadła Legia Warszawa i Jagiellonia Białystok) i zaczęło się podsumowanie ich występów. Dominują pozytywne komentarze, bo przecież po raz pierwszy aż cztery grały w fazie ligowej europejskich pucharów. Przypomnę, że towarzyszyło temu w mediach ogromne podniecenie czy wręcz euforia. Szczególnie związana z awansem Polski w klubowym rankingu UEFA.
Oczywiście zawsze trzeba się cieszyć ze zwycięstw i awansów rodzimych drużyn. Warto jednak pamiętać o realiach, w jakich zostały wywalczone. Dlatego nie będę uderzał w pochwalne tony, nawet gdyby ktoś za brak patriotyzmu chciał mi odebrać obywatelstwo.
Raczej, jako niereformowalny realista, pozwolę sobie zwrócić uwagę, że zostały wywalczone (tylko) w trzeciej lidze europejskiej, jaką niewątpliwie jest Liga Konferencji. Liga pocieszenia skrojona idealnie pod drużyny z prowincjonalnych piłkarsko krajów jak Polska. Muszę kolejny raz przyznać, że UEFA idealnie trafiła z pomysłem nowych rozgrywek!
A teraz będzie puenta, chyba niezbyt optymistyczna. Dzięki punktom zdobywanym w Lidze Konferencji i 12. miejscu we wspomnianym rankingu, Polska będzie miała w przyszłym sezonie w europejskich pucharach pięć drużyn, czyli jedną więcej niż dotychczas. I dodatkowo część z nich nie będzie musiała zaczynać rywalizacji w kwalifikacjach od pierwszej rundy. Jest więc szansa, że któraś załapie się chociaż do Ligi Europy, bo o Lidze Mistrzów boję nawet się marzyć. Wtedy się przekonamy na co naprawdę stać polskie drużyny, czy rzeczywiście zrobiły postęp w ostatnich latach. I czy Polska nie zacznie spadać w klubowym rankingu UEFA w takim samym tempie, w jakim ostatnio w nim awansowała.
▬ ▬ ● ▬







