Nigdy się nie zakochuj

Choć mistrzostwa świata codziennie przyciągają uwagę już kolejny tydzień, rodzima piłka też dostarcza coraz więcej informacji przed początkiem sezonu.

W medialnych tytułach wielkie zainteresowanie wzbudziła ostatnio Wisła. Nie ta z Krakowa jednak, będąca pod koniec ubiegłego sezonu ulubieńcem wielu redaktorów (za: przegladsportowy.onet.pl):
„W klubie z Płocka jednego dnia odeszli prezes, trener oraz dyrektor sportowy. Do wielkich zmian miało dojść z powodu konfliktu we władzach klubu, a sprawa powiązana jest z kwestią częściowej prywatyzacji Wisły. Sprawa mocno się skomplikowała, a do tego odchodzący szkoleniowiec ujawnia nowe wieści w sprawie zmiany otoczenia. Wokół Nafciarzy zapanował chaos. Stowarzyszenie fanów ogłosiło nawet zerwanie współpracy z zarządem Wisły Płock”.

Ten trener to Mariusz Misiura. Jego drużyna, jako beniaminek, zakończyła sezon na ósmym miejscu. Przed jego rozpoczęciem chyba każdy w Płocku wziąłby taki wynik w ciemno biorąc pod uwagę, że Wisła była beniaminkiem. Dlaczego więc wspomnianego trenera już w klubie nie ma? Sam postanowił to wyjaśnić zamieszczając wyjątkowo długie oświadczenie na stronie nafciarski.pl. Najpierw wyjawił jak się czuł, gdy zaproponowano mu posadę w klubie:

„Kiedy dwa lata temu Prezes Piotr Sadczuk i Dariusz Sztylka zaprosili mnie do projektu Wisły Płock, czułem, że to właściwe miejsce dla mnie.

Miałem świadomość, jak trudne zadanie stoi przed nami. Klub miał za sobą dwa nieudane sezony – spadek z Ekstraklasy oraz brak awansu w kolejnym roku. W klubie można było wyczuć rozczarowanie, niepewność i brak wiary, że ten kierunek da się szybko odwrócić”.

Jednocześnie trener, który został już zatrudniony przez Motor Lublin, wyjaśnił, że jego intencją było podpisanie nowego kontraktu z Wisłą:

„Dlatego 12 kwietnia 2026 roku, po kilku miesiącach rozmów, osiągnęliśmy porozumienie dotyczące mojego nowego kontraktu. Przy stole siedzieli Prezes Piotr Sadczuk, Wiceprezes Wiącek, Dyrektor Kucharski oraz ja. Uzgodniliśmy warunki współpracy, a nowa umowa miała obowiązywać od 15 kwietnia. Otrzymałem również informację, że warunki zostały zaakceptowane przez Radę Nadzorczą.

Gdybym chciał odejść, do takiego porozumienia nigdy by nie doszło. Zakładałem wtedy, że moja przyszłość jest związana z Wisłą Płock i że wspólnie będziemy przygotowywać klub do kolejnego sezonu. Mijały jednak kolejne dni i tygodnie. Pomimo osiągniętego porozumienia kontrakt nigdy nie został mi przedstawiony do podpisu. W tym czasie wielu pracowników klubu, członków sztabu oraz piłkarzy było świadkami tej sytuacji i okazywało mi wsparcie. Dziękuję Wam za to.

Po czterech tygodniach oczekiwania, obserwowania zmian zachodzących w klubie oraz wielu rozmowach z żoną i najbliższymi doszedłem do wniosku, że nie chcę kontynuować pracy w miejscu, w którym w tak ważnej sprawie nie jestem traktowany w sposób partnerski.

To właśnie wtedy moje podejście zaczęło się zmieniać. Nie dlatego, że pojawił się inny klub. Nie dlatego, że pojawiły się lepsze warunki finansowe. Powodem była utrata zaufania i poczucie, że ustalenia zawarte 12 kwietnia nie są traktowane poważnie. Dopiero wtedy zacząłem rozważać odejście z Wisły Płock”.

Radziłem kiedyś koledze, z którym pracowaliśmy razem w jednej z redakcji, by w żadnej nigdy się nie... zakochiwał. Nawet gdyby uważał, że może wykonywać w niej wymarzoną dla siebie robotę. Nie posłuchał, wydawało mu się, że złapał Pana Boga za nogi. Dlatego musiał strasznie przeżyć, gdy pewnego dnia pogoniono go jak niechcianego psa.

Wszystkim trenerom i piłkarzom poradziłbym to samo w odniesieniu do klubów, które ich zatrudniają. Misiurze już radzić nie muszę. Widzę, że sam zrozumiał...

▬ ▬ ● ▬