O to naprawdę chodzi

Fot. Trafnie.eu

W polskiej piłce w ostatnich dniach wiele się działo. Wydaje się, że zdecydowanie za dużo, dlatego doszło do precedensu. Czekam na jego konsekwencje. 

Tym precedensem była decyzja prezesa i właściciela Wisły Kraków Jarosław Królewskiego, by nie wysłać drużyny do Wrocławia na mecz ze Śląskiem w drugiej lidze zwanej pierwszą. Powodem była oczywiście odmowa wpuszczenia kibiców gości na trybuny. Jak zapowiedział, tak zrobił. Piłkarze gospodarzy i sędziowie wyszli w sobotę o ustalonej godzinie na boisko, by po regulaminowych 15 minutach oczekiwania mecz, który się nie odbył, został oficjalnie zakończony. Teraz ruch po stronie PZPN. Jego prezes Cezary Kulesza już zapowiedział (za: X):

„Dzisiejsza sytuacja spotka się z bardzo surową reakcją. Bojkotowanie zorganizowanej grupy kibiców gości, ale również bojkotowanie meczu nie będą metodami akceptowanymi przez PZPN”.

Zobaczymy jakie będą kary dla obu klubów, bo będą na pewno. Chciałbym jednak zwrócić uwagę na pewną granicę, która została niebezpiecznie przekroczona. Zwracałem nie raz uwagę, że kibice grają w zupełnie innej chuligańskiej lidze, w której obowiązują inne, często czysto bandyckie zasady. Kluby i piłkarze są dla nich warunkiem koniecznym, ale niewystarczającym, by „rywalizować” na swoich prawach, choćby umawiać się na „ustawki”.

To jest grupa, której jak dasz palec, zażąda zaraz całej ręki. Dlatego postanowiła rządzić także w tej normalnej lidze. Kością niezgody jest używanie tak zwanego „sprzętu”, czyli wykorzystywanie w walce innych narzędzi poza rękami i nogami członków zwaśnionych grup. O to oskarżani są, choć nie przez wszystkich, kibice Wisły. Gdy w grudniu 2024 roku w ciągu kilku dni zostali wpuszczeni w Warszawie na dwa mecze (pucharowy i ligowy) z Polonią, jej kibice wywiesili transparent skierowany do sąsiadów ze stolicy, inicjatorów bojkotu tych z Wisły:

„Każde starcie ze sprzętem, aut rozwalanie, ataki na kadrze, do chaty wjeżdżanie. I wy się bierzecie za kogoś rozliczanie? Hipokryci”.

Teraz grupa kibiców, która w tym sporze jest w większości, postanowiła zawładnąć rozgrywkami „normalnej” ligi, by wprowadzić w niej swoje zasady. Czyli wymóc na szefach klubów wszelkimi metodami (zapytajcie ich jakimi!), by na meczach z Wisłą nie wpuszczać jej sympatyków na trybuny własnego stadionu. Przecież to ich teren, oni tu „rządzą”, więc wszystko ma się odbywać według ich reguł.

Kolportowane w oficjalnych komunikatach klubów informacje o „niespełnianiu warunków bezpieczeństwa”, powoływanie się na przepisy PZPN w tym względzie, TO BREDNIE! Chodzi tylko i wyłącznie o porachunki zwaśnionych grup, które wykorzystują w tym celu władze kolejnego klubu. Przecież na przykład w Gdyni, gdzie Arka miała grać z Wisła, nagle rozpoczął się… remont trybuny gości. Chuligańska liga postanowiła narzucić swoje reguły tej piłkarskiej. To jest właśnie przekroczenie tej niebezpiecznej linii.

W szybkie unormowanie sytuacji nie wierzę. Przez lata popełniono za dużo błędów, by teraz udało się to nagle naprawić. By wygrać walkę z bandytyzmem na trybunach potrzeba zdecydowania (nieuchronność kary) i wytrwałości (wiele lat). Nikt się na to nie zdecyduje, bo to za dużo (kluby), by kosztowało.

▬ ▬ ● ▬