2026-03-12
Od razu przypomniał mi się...
Młody bramkarz stał się niespodziewanie bohaterem światowych mediów. Powodem nie były wspaniałe interwencje, ale szybko puszczone bramki i…
W meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów Atlético Madryt wygrało z Tottenhamem Hotspur 5:2. Czeski bramkarz drużyny gości, Antonín Kinsky, został zmieniony już w 17. minucie, gdy popełnił dwa katastrofalne błędy i Tottenham przegrywał 0:3. Decyzja podjęta przez chorwackiego menedżera Igora Tudora spowodowała, że przez światowe media przeszło istne tsunami komentarzy na ten temat.
22-letni Czech niespodziewanie znalazł się w wyjściowym składzie, zastępując w bramce Guglielmo Vicario. Tudor, który nie udzielił żadnego wsparcia schodzącemu z boiska Kinsky’emu, stwierdził po meczu, że podjął właściwą decyzję stawiając na niego od pierwszej minuty, bo „to bardzo dobry bramkarz”. I dodał, że w ciągu piętnastu lat pracy trenerskiej nigdy nie dokonał tak wcześnie zmiany na tej pozycji. Ale „niestety, stało się to, co się stało”, a po fakcie łatwo powiedzieć, że to nie była słuszna decyzja. Wyjaśnił jeszcze, że Czech przeprosił kolegów w szatni za swoje błędy i miał zaakceptować decyzję o swojej zmianie.
Na pomeczowej konferencji prasowej dziennikarze zapytali Tudora, czy zasłużył na pozostanie trenerem Tottenhamu. Odpowiedział:
„Bez komentarza”.
Przegrał wszystkie cztery mecze odkąd został zatrudniony w londyńskim klubie, ale stwierdził, że nie martwi się potencjalnym zwolnieniem, dodając:
„Nie chodzi o moją pracę, chodzi o to, jak pomóc drużynie”.
Austriacki obrońca Kevin Danso, jeden z trzech piłkarzy Tottenhamu, który starał się pocieszać Kinsky'ego schodzącego z boiska, zapewnił, że koledzy z drużyny będą go wspierać (za: independent.co.uk):
„To dla niego bardzo trudny moment. Myślę, że w piłce nożnej takie rzeczy się zdarzają, chodzi tylko o to, żeby nie dotknęły go zbytnio”.
Peter Schmeichel, były znakomity bramkarz Manchesteru United i reprezentacji Danii, skrytykował decyzję Tudora twierdząc, że powinien trzymać Kinsky'ego w bramce „przynajmniej do przerwy” (za: mirror.co.uk):
„To, co zrobił, całkowicie zniszczyło mu karierę. To będzie moment, który każdy w futbolu będzie pamiętał za każdym razem, gdy zobaczy i usłyszy jego nazwisko”.
Z kolei Troy Deeney, były napastnik występujący kiedyś w Premier League w barwach Watfordu, w rozmowie z CBS Sports stanął w obronie sztabu szkoleniowego Tottenhamu, nie mając litości dla Kinsky'ego (za: goal.com):
„To on popełnił błędy, a nie menedżer. Nikt inny…”
Od razu przypomniał mi się finał Ligi Mistrzów w 2018 roku w Kijowie, w którym Liverpool przegrał z Realem Madryt 1:3. Przegrał po dwóch fatalnych błędach bramkarza Lorisa Kariusa. A przegrał dlatego, że sztab medyczny angielskiego klubu pozwolił mu pozostać na boisku, mimo że doznał wstrząśnienia mózgu po zderzeniu z Sergio Ramosem. Nikt Kariusowi wtedy wsparcia nie udzielił, pozostał głównym winowajcą porażki, a ówczesny menedżer drużyny Jürgen Klopp do dziś nie zająknął się słowem na ten temat.
▬ ▬ ● ▬







