2025-11-24
Powtórka z rozrywki
Marek Papszun stał się niekwestionowanym bohaterem rodzimych mediów ostatnich dni. Co zrobił? Właściwie jeszcze nic. Intrygujące co może zrobić.
Bo może zmienić klub. Na konferencji prasowej przed ostatnim meczem (jeszcze) Rakowa Częstochowa wymachiwał dziennikarzom przed oczami tabliczką ze swoim nazwiskiem i nazwą klubu przekonując, że ciągle w nim pracuje. Słyszałem jak w telewizyjnym wywiadzie stwierdził, że o potencjalnej zmianie pracy mówić nie chce, bo za bardzo nie ma o czym, skoro jego nazwisko już wiele razy pojawiało się w mediach w podobnym kontekście.
A z drugiej strony można się dowiedzieć (za: Canal+), że „Papszun jest już z Legią dogadany”. Teraz tylko muszą dogadać się kluby, co wydaje się jednak dalekie od finalizacji. Legia Warszawa miała złożyć ofertę „skrajnie obrażającą”, czyli zamiast wykupu trenera, tylko ewentualne bonusy po jego darmowym odejściu.
O tym jednak Raków słyszeć nie chce i podobno zaproponował kwotę odstępnego w wysokości (za: „Przegląd Sportowy Onet”) 1-1,5 miliona euro. Nie sądzę, żeby Legia wyłożyła takie pieniądze, choć może się mylę. Na pewno jestem przeciwny wykupowaniu z klubów jakichkolwiek trenerów. Uważam to za nonsensowne, bo ci sami trenerzy często byli potem zwalniani i to czasami bardzo szybko.
Ale przypadek Papszuna ciekawi mnie z dwóch innych powodów. Przecież taką operę mydlaną z nim w roli głównej już oglądaliśmy. Reżyserem był właściciel Legii Dariusz Mioduski. Gdy pogonił z klubu Czesława Michniewicza w listopadzie 2021 roku w wywiadzie dla oficjalnej internetowej strony klubowej stwierdził (za: legia.com):
„Tak. Mogę potwierdzić, że chcemy się porozumieć ze szkoleniowcem i jego sztabem. Jeśli nie będzie możliwe zatrudnienie go zimą, to jesteśmy gotowi poczekać do końca sezonu. Uważam, że Marek Papszun, przy odpowiednich warunkach do pracy, które w Legii są, jest obecnie najlepszym kandydatem, by rozwinąć nasz zespół w najbliższych latach. Mam przekonanie, że charyzma, wiedza i doświadczenie trenera Papszuna, bardzo pozytywnie połączą się z filozofią klubu”.
Czyli jego zatrudnianie zaczęło się w... mediach. Nie była to jednak najlepsza droga, skoro do podpisania kontraktu ostatecznie nie doszło. Jeśli teraz jest podobnie, bo poza milczeniem samego zainteresowanego, media wręcz huczą o jego potencjalnych przenosinach do Legii, można pokusić się o refleksję, że właściciel warszawskiego klubu żadnych wniosków z tamtej lekcji nie wyciągnął. I wielce prawdopodobne, że i tym razem historia będzie miała taki sam finał.
Przy okazji chciałbym ponownie zapytać o potencjalną przyszłość Papszuna w Legii, o co pytałem w tekście sprzed pięciu lat:
„Zakładając, że jednak w końcu do niej trafi, a biorąc też pod uwagę jak długo pracują w warszawskim klubie trenerzy, należy postawić pytanie – ile wytrzyma? Sezon, półtora? Obstawianie dłuższego okresu byłoby więcej niż ryzykowne”.
▬ ▬ ● ▬








