Skoro obowiązuje hasło...

Przed kilkoma dniami przyszła mi do głowy pewna myśl. Dzisiaj może wydawać się wręcz absurdalna, ale wcześniej mogła za taką uchodzić tylko z pozoru.

Bohaterką ostatnich dni mistrzostw świata, męskich mistrzostw, żeby nie było wątpliwości, stała się kobieta. Nazywa się Tori Penso, jest Amerykanką i prowadziła już drugi mecz w finałach. Po pierwszym, Holandii z Tunezją, czyli swoim debiucie na tej imprezie, była chwalona.

Uważam, że na te pochwały w pełni zasłużyła. Zdecydowana, pewna siebie, mecz prowadziła bez zarzutu. Trudno więc się dziwić, że wyznaczono ją do kolejnego, Niemiec z Ekwadorem. I tu pochwał już nie było, wręcz odwrotnie. Ekwador wygrał 2:1, ale najwięcej kontrowersji wzbudziła bramka dla Niemców zdobyta jeszcze przy bezbramkowym remisie. Zanim piłkę do siatki skierował Leroy Sane, walczący o nią Aleksandar Pavlovic podniósł nogę tak wysoko, ze trafił nią w głowę Pedro Vite. Zgodnie z przepisami jest to zagranie niebezpieczne, za które powinno się podyktować rzut wolny. Choć sędzina... (za: przegladsportowy.onet.pl):

„...była dobrze ustawiona, ale nie użyła gwizdka, by przerwać akcję. Powtórki pokazały jak na dłoni, że Aleksandar Pavlovic zagrał nieprzepisowo, podnosząc stopę na wysokość twarzy Pedro Vite. Gol nie miał prawa zostać uznany, a jednak sędziowie VAR nie zmienili decyzji z boiska”.

Opisana sytuacja została określona w mediach jako „największy błąd mistrzostw świata”. A skoro została, padł cień na panią Penso tak wcześniej wychwalaną. Skaza na jej wizerunku, przynajmniej w tych mistrzostwach pozostanie, bo w podobnych przypadkach zawsze pozostaje, skoro nikt nie obwinia, wymieniając z imienia i nazwiska sędziów VAR.

Wspominam o tym nie przez przypadek, bo po jej pierwszym meczu na mistrzostwach pomyślałem, że jeśli kolejne zaliczy na tym samym poziomie, może poprowadzić… finał. Ona, debiutantka? Wiem, że pomysł dziś wydaje się wręcz absurdalny, ale wtedy, przynajmniej dla mnie, na pewno takim do końca nie był. Nie takie cuda wyczyniała FIFA. Po pierwsze to Amerykanka, więc Gianni Infantino miałby okazję, by w ten sposób podlizać się Donaldowi Trumpowi. Choć prezydent Stanów Zjednoczonych, typ macho, raczej z gestami wobec płci przeciwnej specjalnie się nie afiszuje, ale ktoś z jego otoczenia mógłby zapytać, że skoro obowiązuje hasło „America First”, dlaczego nie przekuć go na konkrety w tym wypadku? Gdyby jeszcze do pomysłu przekonała go żona Melania, nie odmówiłby na pewno. A przecież, co powie Trump, Infantino wykona.

I wtedy ten mógłby się pochwalić, że były to mistrzostwa z najlepszą frekwencją w historii, najlepsze pod każdym względem, a na dodatek finał poprowadziła kobieta, co stanowi kolejny dowód jak poważnie FIFA traktuje rozwój żeńskiego futbolu. Czyli, w szerszym znaczeniu, zasady równouprawnienia.

Dlatego ze smutkiem przyjąłem skuchę jaka przytrafiła się pani Penso w ostatnim meczu. Gdyby się nie przytrafiła, z prawdziwym podnieceniem oczekiwałbym na jej kolejne występy, by przekonać się, czy uknuta przez mnie teoria się sprawdzi.

▬ ▬ ● ▬