2026-01-09
Specjalista klasy światowej
Jeden trener znów nawywijał. Czytając komentarze po jego występie można odnieść wrażenie, że swoim zachowaniem oburzył niemal wszystkich. Oj, naiwni…
W Arabii Saudyjskiej odbywa się mini turniej o Superpuchar Hiszpanii. Takie czasy, że mecze drużyn z najlepszych lig rozgrywane są w krajach, które stać na to, by oglądać je na żywo. Wiadomo, pieniądze nie śmierdzą, więc nikt nie narzeka na długie przeloty i zmianę klimatu w środku sezonu. Ale żeby nie wyjść z wprawy, można ponarzekać na coś innego.
W półfinale wspomnianych rozgrywek doszło do derbów Madrytu. Real pokonał Atletico 2:1. Wynik jest jednak najmniej ważny i zapamiętali go chyba tylko ci najbardziej skrupulatni. Największą atrakcją okazał się występ trenera Atletico, Argentyńczyka Diego Simeone, który precyzyjnie wyselekcjonował sobie grajka - Viníciusa Júniora, który razem z nim nie pozwolił się nudzić nikomu obecnemu na trybunach stadionu w saudyjskiej Dżeddzie (za: przegladsportowy.onet.pl):
„Kamery telewizyjne uchwyciły moment, w którym Simeone próbował wyprowadzić Viniciusa z równowagi. Według nagrań z transmisji Movistar argentyński szkoleniowiec miał rzucić w jego kierunku prowokacyjne słowa: - Florentino cię wyrzuci, zapamiętaj moje słowa - odnosząc się do prezesa Realu Madryt, Florentino Pereza”.
Gdy Brazylijczyk był zmieniany pod koniec meczu, a część kibiców żegnała go gwizdami, Simeone wskazał na trybuny, zaczepnie komentując:
„Słuchaj, słuchaj!”
Ponieważ Vinícius Júnior ma problemy emocjonalne i nie potrafi kontrolować swego zachowania w wielu sytuacjach, więc oczywiście dał się sprowokować. Żeby nie doszło do jakieś eksplozji, do akcji musiał wkroczyć obrońca Antonio Rudiger, który odciągnął go na ławkę rezerwowych. Trener Realu Xabi Alonso poradził Simeone, by pilnował swoich zawodników, a nie zajmował się tymi z jego drużyny, a na konferencji po meczu, nawiązując do opisanych zdarzeń, wspomniał o konieczności szanowania rywali.
Rozumiem dobre intencje Alonso, ale trudno mi nie zauważyć też bijącej z niego naiwności. I takiej samej z większości pomeczowych komentarzy. Dlatego wszystkich pytam – naprawdę byliście oburzeni? Czym? Zachowaniem Simeone? Pierwszy raz widzieliście go w akcji? Przecież to cwaniak nad cwaniakami w piłkarskim świecie! Czyli w branży, w której aż się od nich roi. On jednak w tym gronie jest specjalistą klasy światowej, o czym mogłem się przekonać jeszcze w czasach, gdy był zawodnikiem:
„Zawsze będzie mi się kojarzył z meczem w Saint-Étienne na mistrzostwach świata w 1998 roku. Sprowokował wtedy młodego Davida Beckhama, który dostał czerwoną kartkę (Simeone zarobił tylko żółtą), a Anglia odpadła z turnieju. Zadanie wykonał więc koncertowo”.
Teraz też wzorcowo prowokował Viníciusa Júniora. Ten odciął mu się po meczu w mediach społecznościowych pisząc, że znowu odpadł z kolejnych rozgrywek. Czyli emocje cały czas w nim buzują. Dlatego jestem pewny, że Simeone to zapamięta i przy najbliższej okazji „na zimno”, czyli w swoim stylu, znów postara się zrobić mu krzywdę.
▬ ▬ ● ▬







