2026-01-13
Szanowanie artystycznego dziedzictwa
Xabi Alonso przestał być trenerem Realu Madryt. Czy ta informacja rzeczywiście jest zaskakująca? Z całą pewnością nie można było tego wykluczyć.
Dlatego nie bardzo rozumiem dlaczego jego rozstanie z klubem nazywane jest „szokiem”. Jakim szokiem, kiedy media już przed miesiącem rozpoczęły proces jego zwalniania pisząc przed kolejnym meczem, że „gra o posadę”. Teraz wyliczają powody tego rozstania (za: X/Madrid Zone):
„• Słabe przygotowanie fizyczne
• Słabe relacje z zawodnikami
• Słaby występ w finale Superpucharu Hiszpanii”
Ostatni powód, niedzielna przegrana z Barceloną 2:3, na pewno nie był decydujący. Mógł najwyżej przeważyć decyzję. Przynajmniej moim zdaniem. I chyba nie tylko moim, o czym świadczy ten fragment (za: meczyki.pl):
„Główny problem polegał na tym, że po wspomnianym Klasyku [zwycięstwo w lidze 2:1 z Barceloną] nad więcej niż o wyniku mówiło się o zachowaniu Viniciusa, który wściekł się na zmianę, pomstował na trenera i zaczął krzyczeć, że odchodzi. Włodarze Realu mieli wówczas ważną decyzję do podjęcia. Mogli pokazać zawodnikom miejsce w szeregu, stając murem za trenerem. Mogli też przemilczeć całą sytuację i udawać, że nic wielkiego się nie stało. Wybrali tę drugą opcję, co było niemal równoznaczne z naciśnięciem czerwonego przycisku autodestrukcji. W tamtej chwili status trenera został nie tyle podważony, co nieodwracalnie zniszczony. Piłkarze dostali sygnał, że jeśli chcą, to tak naprawdę mogą czuć się ważniejsi od szkoleniowca”.
Czyli, bezpośrednio czy pośrednio, Alonso zwolnił brazylijski gwiazdorek? Nie da się tego wykluczyć, choć wersja oficjalna klubu mówi, że rozstał się z nim „za porozumieniem stron”, w co hiszpańskie media za bardzo wierzyć nie chcą, lansując tezę (jednak) o jego zwolnieniu.
Alonso to kolejny „trener idealny”, dla Realem, który połamał sobie na nim zęby. Były jego zawodnik, któremu nie trzeba było tłumaczyć jak funkcjonuje ten klub. Do tego odniósł spektakularny sukces, zdobywając z Bayerem Leverkusen pierwsze w jego historii mistrzostwo Niemiec. Bazując na medialnych spekulacjach, Real miał kusić go już rok wcześniej. Alonso postanowił jednak pozostać w Bayerze sezon dłużej, by nabrać więcej szkoleniowego doświadczenia. Czyli propozycja ze sławnego klubu nie odebrała mu umiejętności logicznego planowania przyszłości.
Ale w takich klubach jak Real nie ma trenerów idealnych. Najlepszym przykładem Vicente del Bosque, który zdobył kiedyś z nim dosłownie wszystko co było do zdobycia. Mimo tego w 2003 roku nie przedłużono z nim kontraktu. Był spokojnym człowiekiem, wręcz nieco nieśmiałym, więc chyba charakterem nie pasował do rodzącej się wtedy w Madrycie ery „Galácticos”. Gdy w 2003 roku zaproponowano mu stanowisko dyrektora technicznego, ale propozycję odrzucił, Real postanowił go pogonić. Zdobył się wtedy na sarkastyczną uwagę:
„Jeśli to pięciogwiazdkowy klub, który zatrzymuje się w pięciogwiazdkowych hotelach, to po co im dwugwiazdkowy trener?”
W ciągu następnych czterech lat Real zmienił siedmiu trenerów, którzy nie potrafili zdobyć żadnego trofeum. Gdy wreszcie udało się to Fabio Capello i w 2007 roku został mistrzem Hiszpanii, też go pogoniono. Ówczesny prezes Realu Ramon Calderon tak uzasadnił rozstanie z Włochem:
„Potrzebuję trenera, który uszanuje artystyczne dziedzictwo tego klubu”.
Alonso zastąpi na gorącym stołku Álvaro Arbeloa, były zawodnik Realu, prowadzący dotąd Real Madrid Castilla. Na jak długo i z jakim skutkiem?
▬ ▬ ● ▬








