2026-10-06
Winny! Ale...
Po porażce z Bośnią i Hercegowiną trwa sąd nad selekcjonerem reprezentacji Polski. Jeden z jego piłkarzy został już skazany. Wyrok ogłoszono bez procesu.
Choć prezes PZPN Cezary Kulesza stwierdził, że do końca fazy grupowej Ligi Narodów (w listopadzie zostały do rozegrania dwa mecze) na pewno nie ma zamiaru dymisjonować Jana Urbana, ten w mediach został już praktycznie zwolniony. Niektórzy próbują go bronić, ale zdecydowanie przeważają ci żądający jego głowy. Czy się doczekają?
Nie był potrzebny żaden sądowy proces, by ogłosić głównego winnego porażki w ostatnim meczu. Wyrok zapadł właściwie jednogłośnie. Której strony internetowej nie otworzyć, z każdej bije jasny przekaz – WINNY JAN BEDNAREK! Ma to oczywiście związek z jego faulem na Jovo Lukiciu w końcowych minutach meczu, po którym gospodarzom został przyznany rzut karny zamieniony na zwycięską bramkę.
Ponieważ po poprzednich meczach reprezentacji dostało się kilka razy także Jakubowi Kiwiorowi, koledze Bednarka z FC Porto, były reprezentacyjny obrońca, a dziś ekspert telewizji Polsat, w jednym z programów wydał wyrok na obu (za: przegladsportowy.onet.pl):
„Wrzućmy do lamusa mit, że my mamy dwóch dobrych środkowych obrońców sportu. Uważam, że ta para obrońców jest do rozdzielenia. Nie dają sobie rady, są w meczu uśpieni. Nie są agresywni. To jest ciaptanie, przechodzenie w spotkaniu, w decydujących, kluczowych momentach”.
To ciekawy zarzut względem Urbana, bowiem jeszcze niedawno wręcz zachwycano się faktem, że Bednarek z Kiwiorem mogą grać razem i w klubie, i w reprezentacji (za: interia.pl):
„Kiedy dwóch stoperów w drużynie bazuje na dobrze wypracowanych automatyzmach, realizowanie długofalowych celów staje się o wiele łatwiejsze. To bardzo cenny kapitał dla każdego selekcjonera, którego na poziomie walki o mundial nie można zmarnować. Właśnie dlatego Jan Urban ma niesamowite szczęście. Jan Bednarek i Jakub Kiwior mogą okazać się kluczowi”.
No i rzeczywiście okazali się kluczowi do obwiniania ich o słabe wyniki reprezentacji. A selekcjonera właśnie obwiniono za to, że zrobił dokładnie to, czego oczekiwały od niego media, stawiając na obu obrońców FC Porto na środku obrony.
Po porażce z Bośnią i Hercegowiną Bednarek jest obśmiewany na wszystkie sposoby (za: X; @s_staszewski):
„Najkrótszy piłkarski żart ostatnich lat?
Jan Bednarek liderem polskiej obrony”.
Rozumiem, że jest to forma wyładowania frustracji przez redaktorów rozczarowanych wynikiem uzyskanym przez reprezentację ich kraju, który znacznie odbiega od oczekiwań. Ale chciałbym zapytać, czy nieszczęsny Bednarek to ten sam piłkarz, dla którego jeszcze całkiem niedawno na wyścigi tworzono laurki?
„Nazywano ich „profesorami”, a linię obrony, w której występowali - „skałą” nie do przebicia. Na dodatek podawano niezwykle korzystne statystyki z tym związane”.
Miałem co do tego inne zdanie, dlatego w ubiegłym sezonie stawiałem pytanie:
„Skoro są tacy dobrzy w Portugalii, dlaczego ktoś ich puścił z Anglii?”
I jeszcze dodałem:
„Skoro obaj byli do wzięcia i nikt z Premier League ich nie zatrzymał, a teraz są gwiazdami w Portugalii, nasuwa się prosty wniosek – jak bardzo musi się różnić poziom rozgrywek ligowych w obu krajach”.
Czy redaktorzy, którzy okładają teraz z każdej strony Bednarka, bo wiedzą, że raczej nie odda, mogą się pochwalić podobnym do mojego cytatem z poprzedniego sezonu? A może też go wychwalali wtedy pod niebiosa?
▬ ▬ ● ▬







