Wreszcie ktoś zauważył

Fot. Trafnie.eu

W subiektywnym podsumowaniu tygodnia o zakończeniu fazy ligowej Ligi Mistrzów i Ligi Europy. Choć obie bez polskich drużyn, będzie głównie o… nich.

Z tej okazji wrócił bowiem temat wręcz uwielbiany przez kilku rodzimych redaktorów wyraźnie nim zafascynowanych. Chodzi o pewien ranking, który po zakończeniu fazy ligowej obu wspomnianych rozgrywek oczywiście podsumowali i uaktualnili. Już sam tytuł rzucał na kolana (za: przegladsportowy.onet.pl): „Przełomowe wieści z krajowego rankingu UEFA”.

I uzasadnienie:

„Przypomnijmy, o co gramy. 11. i 12. miejsce na koniec tego sezonu dadzą Polsce następujące nagrody od sezonu 2027/28:

● mistrzowi Polski start od 4. rundy el. Ligi Mistrzów (pewność gry co najmniej w Lidze Europy)

● wicemistrzowi od 2. rundy el. LM (w ścieżce niemistrzowskiej)

● start zdobywcy Pucharu Polski (lub trzeciej drużyny Ekstraklasy) od 4. rundy el. Ligi Europy (a więc pewną Ligę Konferencji)

● występ w el. LE od 2. rundy trzeciej lub czwartej drużynie Ekstraklasy

● czwarta lub piąta drużyna Ekstraklasy wystartowałaby od 2. rundy el. Ligi Konferencji”

Bardzo się z tego cieszę i szczerze życzę, by polskie drużyny osiągnęły wspomniane cele. Ale jako niereformowalny realista znalazłem jednak na końcu tekstu, wręcz kipiącego optymizmem, informacje sprowadzające wszystkich mocno na ziemię:

„Po pierwsze, w pucharach wystąpi aż pięć naszych drużyn. To w większości przypadków utrudnienie, wtedy też każde zwycięstwo waży odpowiednio mniej.

W dodatku trudno będzie powtórzyć sytuację, w której aż cztery polskie drużyny wchodzą do fazy ligowej i to w dodatku najsłabszego pucharu — gdzie łatwiej o zdobywanie punktów. Ale wywalczenie 10. miejsca w kolejnym sezonie nie jest niemożliwe.

To będzie teoretycznie trudniejsze w kolejnych latach, choćby dlatego, że mistrz Polski na pewno nie zagra w LK — tylko w LM lub LE. A o tym, jak trudno jest w LM przekonali się na własnej skórze Czesi. W tym sezonie Slavia była 34. (3 pkt), a rok temu Sparta była niewiele lepsza (31., 4 pkt).

Pod kątem rankingowym lepiej grać w słabszych pucharach — ale warto podkreślić, że to jedynie perspektywa rankingowa, bo w grę wchodzi jeszcze wiele innych czynników”.

Brawo! Szkoda, że tak późno, ale dobrze, że wreszcie ktoś zauważył to, o czym ja wspominałem już na jesieni 2024 roku, gdy podniecenie wspomnianym rankingiem wciąż rosło:

„Niestety przyszła mi do głowy jeszcze jedna mało optymistyczna refleksja. Skoro Polska tak ekspresowo awansuje teraz w rankingu UEFA, to gdyby jej drużynom było wreszcie dane rywalizować w mocniejszych rozgrywkach (Liga Mistrzów, Liga Europy), może zaliczyć równie ekspresowy zjazd w rankingu. Ale nie zawracam sobie na razie głowy zbyt szczegółową tego analizą i cieszę się zwycięstwami w Lidze Konferencji, póki są”.

Tak jest, dalej się nimi cieszę i wierzę, że będą kolejne jeszcze w tym sezonie. A co będzie w kolejnym? To zawsze, jak zwykle, zweryfikuje boisko. Oby nie brutalnie.

▬ ▬ ● ▬