2026-03-19
Z rekordem, przed rekordem?
W ojczyźnie zapanowała euforia po jednym meczu Ligi Mistrzów. Oczywiście nie tego z udziałem polskich drużyn, bo nie zagrały w niej od wielu lat, tylko...
Chodzi o mecz Barcelony z Newcastle United zakończony wynikiem 7:2. Raczej nikt się takiego nie spodziewał w rewanżu, szczególnie po remisie 1:1 w Anglii przed tygodniem, a nawet po pierwszej połowie zakończonej prowadzeniem gospodarzy „tylko” 3:2. W drugiej goście zostali jednak przez nich rozjechani, tracąc jeszcze cztery bramki.
Z polskiej perspektywy mecz był oceniany pod kątem przede wszystkim udziału w nim dwójki rodaków. Jednego można się było ewentualnie spodziewać, drugiego wręcz przeciwnie. Robert Lewandowski wyszedł w wyjściowym składzie, co ostatnio normą nie jest. W końcówce zdobył dwie bramki, numer 5 i 6 dla Barcelony, więc nie miały już takiego kluczowego znaczenia dla jego drużyny. Okazało się jednak, że były… wyjątkowe.
Stanowiły nawet powód publikacji okolicznościowego tekstu na oficjalnej stronie UEFA o najstarszych piłkarzach, którzy strzelali gole w Lidze Mistrzów. Ciągle liderem pozostaje Portugalczyk Pepe, który dokonał tego dla FC Porto w grudniu 2023 roku w meczu z Szachtarem Donieck mając 40 lat i 290 dni. Lewandowski w środę stał się najstarszym, który zdobył bramkę w fazie pucharowej rozgrywek mając 37 lat i 209 dni.
By zdetronizować Pepe musiałby jeszcze pograć ponad trzy lata, co łatwe nie będzie. Ale kolejny rekord jest w jego zasięgu już w tym sezonie. Najstarszym zawodnikiem z golem zdobytym w finale Ligi Mistrzów pozostaje Włoch Paolo Maldini, który dokonał tego w 2005 roku dla AC Milan w meczu z Liverpoolem mając 36 lat i 333. Czyli wystarczy „tylko” awansować z Barceloną do majowego finału w Budapeszcie i zakończyć go z golem. Łatwo napisać, trudniej wykonać. Na razie w ćwierćfinale na drodze Lewandowskiego do tego wyczynu stanie Atlético Madryt.
Ale w środowy wieczór polski napastnik ustanowił jeszcze dwa rekordy. Stał się samodzielnym liderem klasyfikacji strzelców bramek największej liczbie klubów w Lidze Mistrzów – aż 41. Dotychczas też w niej przewodził, ale wspólnie z Leo Messim – po 40. I został również najstarszym zawodnikiem, który w jednym meczu wspomnianych rozgrywek zdobył dwa gole.
Z tych wszystkich powodów Lewandowski stał się bohaterem rodzimych mediów, które opisują jego wyczyn. Tych samych, które dosłownie przed chwilą potrafiły się też nad nim pastwić sugerując, mniej lub bardziej jednoznacznie, że jego czas minął bezpowrotnie.
Na pewno nie minął jeszcze czas Wojciecha Szczęsnego, który w środowy wieczór niespodziewanie zastąpił w bramce Barcelony kontuzjowanego Joana Garcię, przywitany przez kibiców na Camp Nou wręcz entuzjastycznie. Działo się to pod koniec meczu, gdy wszystko było już w nim „pozamiatane”, więc podszedł do tego z typowym dla siebie luzem i przekorą. W rozmowie z Canal+ Lewandowski opisał rozmowę ze Szczęsnym (za: meczyki.pl):
„Tylko zapytałem się go przed wejściem, czy nie musi się rozgrzać. A on: »Rozgrzewałem się przed meczem, więc nie było sensu«”.
▬ ▬ ● ▬








