2025-11-19
Zapomnijcie o rankingach
W licznych komentarzach po meczu reprezentacji Polski z Maltą wróciły moje ulubione słowa. Czyli powoli wszystko wraca do normy po miodowym miesiącu.
Bo wydaje mi się, że ten, po nominacji na selekcjonera Jana Urbana, już się definitywnie skończył meczem na Malcie. Świadczą o tym choćby tytuły w stylu „droga przez mękę”, „horror” czy „krok od blamażu”. Jeśli takie są komentarze po wygranej na wyjeździe, Polska znów jest PIŁKARSKĄ POTĘGĄ! I raczej trudno uznać ten wniosek za optymistyczny.
Bez problemu przywołałem z pamięci mecz z Macedonią w Skopie sprzed kilku lat. Choć wygrany na trudnym terenie 1:0, został podsumowany wtedy przez rodzime media jako kompromitacja, wstyd i blamaż. Czyli tercet moich ulubionych słów. I ta słaba Macedonia, z którą wstyd było wygrać tylko 1:0 na jej stadionie, zlała później Włochów w barażach do mistrzostw świata!
Teraz może ciut łagodniej komentowano wygraną na Malcie, bo przecież do blamażu był jeszcze krok w zapasie. Ale myślenie się nie zmieniło, bowiem komentatorzy do oceny swojej reprezentacji podchodzą tak, jakby bały się jej wszystkie inne na świecie. A czy Malta, choć teoretycznie dużo słabsza od Polski, nie może uzyskać z nią takiego wyniku jak niedawno Polska z Holandią, od której też jest teoretycznie dużo słabsza? Przecież kilka dni wcześniej Maltańczycy wygrali w Helsinkach z Finlandią, co pewnej drużynie w tej samej grupie eliminacyjnej w czerwcu się nie udało.
Takie wielkie wymagania można formułować tylko wobec prawdziwej piłkarskiej potęgi, która nie ma prawa zagrać choćby jednego słabszego meczu. Nawet takiego, który wygrywa, wyszarpując zwycięstwo w samej końcówce. Bo zaczyna się marudzenie o stylu gry, które osiągnęło apogeum po mistrzostwach świata w Katarze.
Wtedy wyjście z grupy się nie podobało, bo nie podobał się styl w jakim go osiągnięto. I co? Piłkarska potęga postanowiła dlatego zmienić trenera, a nowy osiągał takie wyniki, że wszyscy zaczęli się modlić, by drużyna, już nie patrząc na jakikolwiek styl, choćby wczołgała się do finałów mistrzostw Europy w Niemczech, co jej się w końcu udało w barażach.
Teraz czytam (za: przegladsportowy.onet.pl):
„Dobrze, że taki kubeł zimnej wody przytrafił się teraz, a nie na wiosnę [w barażach]. Tylko czy przypadkiem przez te pięć miesięcy kadrowicze nie zdążą puścić w niepamięć to, co wydarzyło się w ten listopadowy wieczór na Malcie?”
Ale ile czasu potrzebowali redaktorzy, by puścić w niepamięć zachwyty nad od dawna przeszacowywaną reprezentacją i jej poszczególnymi zawodnikami? Czy na przykład Przemysław Wiśniewski popełniający błędy w poniedziałkowym meczu, to nie ten sam obrońca, nad którym wręcz rozpływano się po debiucie w kadrze? Jakby nie miał żadnych braków i był zbawieniem reprezentacyjnej defensywy?
Może zamiast wyszydzać rywali, czasami warto coś dostrzec w ich umiejętnościach? Po pierwszym meczu z Maltańczykami w grupie w marcu, zauważyłem:
„Wydaje mi się, że Malta okazała się trudniejszym rywalem, niż wielu oczekiwało. Bazując na jej pozycji w rankingu FIFA (162 miejsce) myśleli, że do Warszawy przylecą przysłowiowe „florki” starające się tylko przeszkadzać w grze naszym orłom. I to oni już w szóstej minucie pierwsi oddali groźny strzał na bramkę Łukasza Skorupskiego, który na szczęście zachował czujność i wybił piłkę na rzut rożny. A tym strzałem popisał się Ilyas Chouaref grający w szwajcarskim Sionie, czyli klubie, w którym na pewno nie powstydziło by się występować wielu naszych piłkarzy. Maltańczycy lepiej radzili sobie z rozgrywaniem piłki od Litwinów trzy dni wcześniej. Na szczęście nie stwarzali naprawdę groźnych okazji do strzelenia bramki”.
Skoro potrafiłem zauważyć to wtedy, potrafiłem też przed rewanżem na Malcie zakładać, że może być bardzo trudny. A porównanie do Litwinów okazało się wręcz prorocze, skoro wyprzedzili ich w końcowej tabeli w grupie.
W marcu czekają reprezentację Polski baraże o awans do mistrzostw świata. Już wiadomo, że w ich półfinale trafią na jedną z czterech drużyn: Irlandię, Albanię, Bośnię i Hercegowinę lub Kosowo. Przestrzegam, by nie patrzeć, które miejsce zajmują w rankingach. Lepiej skoncentrować się na tym, jak obecnie grają w piłkę.
▬ ▬ ● ▬








