Minister, pani od sprzętu i...

W subiektywnym podsumowaniu tygodnia o bohaterach nieoczywistych ostatnich dni. Miłe urozmaicenie w porównaniu z (często) rozkapryszonymi gwiazdkami.

W mediach ciągle wraca temat związany ze zbliżającymi się finałami mistrzostw świata. Właściwie z finalistami tej imprezy, a doprecyzowując - konkretnie z jednym. Pada więc pytanie – czy wystąpi w nich Iran? Po wybuchu konfliktu w Zatoce Perskiej udział reprezentacji kraju w turnieju współorganizowanym przez drugi, który prowadzi z nim działania wojenne, wcale nie wydawał się taki oczywisty. I pozostaje nie do końca pewny skoro nieustannie pojawia się takie pytanie.

Gdy zadano je po raz pierwszy, od razu zaczęły się spekulacje, kto mógłby Iran zastąpić. I za lidera wyścigu o potencjalne wolne miejsce w imprezie uznano w mediach Włochy. Kandydatura zdecydowanie najciekawsza od strony marketingowej, bo choćby jako czterokrotny mistrz świata stanowić musi wyjątkowo atrakcyjną alternatywę. Zaczęto więc wspominać o decydującej roli FIFA w podjęciu takiej decyzji i wysokiej pozycji Włoch w ich rankingu, co mogłoby w pełni usprawiedliwiać wymianę, gdyby ktoś chciał ją kwestionować.

Wydawać by się mogło, że przedstawiciele tego kraju wykorzystają nadarzającą się okazję i ruszą do ataku o wspomniane miejsce w finałach. Nic bardziej mylnego. Zaimponował mi włoski minister sportu, Andrea Abodi, że to „sprawa kontynentalna” i ewentualnie wolnego miejsca nie powinna zajmować żadna reprezentacja spoza Azji. Brawo! Zawsze warto być przyzwoitym bez względu na okoliczności czy pokusy.

Brawa należą się też władzom i kibicom holenderskiego klubu Go Ahead Eagles Deventer. Przed meczem ligowym jego drużyny z AZ Alkmaar odbyła się uroczystość uhonorowania jednej z pracownic wspomnianego klubu w związku z przejściem na emeryturę. Pani Carla Whittie przez ostatnie 28 lat przygotowywała sprzęt dla zawodników. Zaproszono ją na środek boiska, wręczono okolicznościowe upominki, a kibice przygotowali dla niej wspaniałą oprawę na trybunie za jedną z bramek z hasłem „Carla klubowa ikona. Dziękujemy za wszystko”. Gdy bohaterka uroczystości ją zobaczyła, zalała się ze wzruszenia łzami.

W Holandii potrafią szanować ludzi pracujących w klubach, niekoniecznie tylko tych najważniejszych. Przecież pod stadionem Ajaksu w Amsterdamie pomnik ma wieloletni... asystent kolejnych klubowych trenerów – Bobby Haarms. Doceniono jego fachowość, oddanie i poświęcenie dla klubu i uhonorowano w tak wspaniały sposób.

I na koniec jeszcze o trenerze. Daniel Farke to Niemiec, choć choć kolejny raz pracuje w Anglii. Wcześniej w Norwich City, który dwa razy wprowadził do Premier League. Ten drugi bezpośrednio po spadku z ligi po pierwszym awansie. Ale i po drugim drużyna nie rokowała za dobrze, więc stracił pracę. Co ciekawe, zdymisjonowano go w listopadzie 2021 roku zaraz po tym jak… wygrał pierwszy mecz w sezonie w Premier League.

Pamiętam, że gdy w ubiegłym roku wywalczył awans do Premier League, tym razem z Leeds United, w mediach natychmiast pojawiły się spekulacje, że może stracić pracę, bo jest menedżerem, który po awansie nie potrafi się utrzymać w angielskiej ekstraklasie. Nie stracił. Na cztery kolejki przed końcem sezonu jego drużyna ma sześć punktów przewagi nad strefą spadkową. Do tego w niedzielę walczyła w półfinale Pucharu Anglii, po raz pierwszy od 1987 roku (!), z Chelsea na Wembley. Przegrała 0:1 z rywalem o sporo większym potencjale. Mam nadzieję, że przynajmniej na razie nikt w Leeds nie będzie go chciał zwalniać.

▬ ▬ ● ▬