Trudny klub

Zastanawiałem się, czy kolejny raz pochylić się nad tematem, którym dosłownie przed chwilą się zajmowałem. Zadecydowało jedno określenie, które mi się…

Trener Przemysław Cecherz został zwolniony przez Wieczystą Kraków. To wiadomo od dwóch dni. Zawsze w takich wypadkach pojawia się formułka, która i tym razem się pojawiła na klubowej stronie:

„Dziękujemy za zaangażowanie i wkład w funkcjonowanie drużyny oraz życzymy powodzenia w dalszej karierze trenerskiej”.

Pan trener nie odwdzięczył się podobną. Zamiast tego stwierdził, że zrobiło mu się „bardzo przykro” (za: sport.tvp.pl):

„O zakończeniu współpracy poinformował mnie dyrektor Zdzisław Kapka, który obecnie niewiele ma do przekazania. Nie powiedział mi dlaczego, tylko przekazał wiadomość o tym, że się rozstajemy”.

Zdobył się też na wyjątkowo szczerą wypowiedź, na którą raczej rzadko decydują się świeżo pogonieni z klubu trenerzy: 

„Dużą, ciężką pracę wykonałem. Inaczej powiem... No, jeśli wyciągasz zespół ze stanu agonalnego praktycznie w drugiej lidze, ten zespół nie dość, że wyglądał dramatycznie, ten zespół był skłócony, ten zespół nie był w stanie praktycznie... Bo jak pamiętam, że przyjechałem na pierwszy mecz z Wisłą Puławy, nie był w stanie dziesięć metrów sprintu zrobić, żeby dojść do pressingu. I jakoś to się udało ogarnąć. Przede wszystkim zjednoczyć tą drużynę, przede wszystkim tak przygotować po ciężkiej pracy, nie ukrywam, że to była trzy-czterotygodniowa, bardzo ciężka praca, gdzie trzeba było przygotować ją na baraże. Zrobiliśmy to tak dobrze, że baraże praktycznie bez problemów przeszliśmy. Awans do pierwszej ligi, w pierwszej lidze drugie miejsce, zespół praktycznie prawie jeszcze w budowie, bo co chwila dołączali nowi zawodnicy. Potem masz zespół, który praktycznie jest około dwudziestu dwóch zawodników z dużym ego. Wspaniali chłopcy, doprowadzić tak ich, że nowi dołączali, tu nie miałeś w szatni żadnego konfliktu. Wiadomo, że do każdego meczu jakiś tam można się doczepić niuanse. Ale w gruncie rzeczy ci zawodnicy ugrali dwadzieścia dwa punkty. Wiem, że w niektórych mogłoby być dwa więcej. Cztery więcej, to można sobie gdybać, a mimo to byliśmy liderem. Tak że ja powiem tak - odchodzę naprawdę z podniesionym czołem. Uważam, że zrobiłem bardzo dobrą pracę i poradziłem sobie w bardzo trudnych warunkach, w bardzo trudnym klubie i myślę, że wielu trenerów miałoby ciężko poradzić sobie z takimi zawodnikami. A jakoś mnie się to udało i stąd ta przykrość”.

Myślę, że warto zacytować Cecherza tak obszernie co najmniej z dwóch powodów. Po pierwsze, szczerze do bólu wyznał jak wyglądała szatnia, którą zastał i ile kosztowało go pracy, by ją odpowiednio posprzątać. Ale powiedział coś jeszcze między wierszami. Bez znieczulenia („wyciągasz zespół ze stanu agonalnego”, „ten zespół był skłócony”, „nie był w stanie dziesięć metrów sprintu zrobić”) wystawił ocenę swojemu poprzednikowi, którego zastąpił w Wieczystej na trenerskim stołku – Sławomirowi Peszko.

Po drugie, strasznie spodobało mi się określenie użyte przez Cecherza – trudny klub. Naprawdę… trudno znaleźć lepsze, by równie zwięźle opisać Wieczystą – co się w niej dzieje, dokąd zmierza i jak ten projekt może się skończyć. Zapamiętam i pozwolę sobie je zapożyczyć, gdy kolejny raz pochylę się nad tym tematem.

▬ ▬ ● ▬