Trafnie.eu - Sztuką jest TRAFNIE coś skomentować...

Witaj w klubie!!!

Fot. Trafnie.eu

Były kolega z Widzewa przejechał się strasznie po prezesie PZPN. Ciekawe urozmaicenie po zalewie wazelinki, która sączy się od dawna z większości polskich mediów.

Mirosław Tłokiński najlepsze lata kariery spędził w Widzewie Łódź, ale pamiętam go jeszcze z Arki Gdynia. Działo się to w czasach, gdy nie trzeba było robić łapanki na kandydatów do reprezentacji i szukać po całym świecie jakiegoś grajka na konkretną pozycję. Może dlatego Tłokiński zaliczył tylko symboliczne występy w reprezentacji Polski. Za to z Widzewem zdobył tytuł mistrzowski, został królem strzelców Ekstraklasy i awansował do półfinału Pucharu Mistrzów.

Wtedy grał w jednej drużynie ze Zbigniewem Bońkiem. Zna go więc bardzo długo. Ale gdy przeczytałem wywiad z Tłokińskim na stronie onet.pl, już wiem, że z życzeniami świątecznymi do siebie nie dzwonią na pewno.

Po prezesie PZPN przejechał się strasznie. Ciekawe urozmaicenie po zalewie wazelinki na ten sam temat, która sączy się od dawna z większości polskich mediów. Stwierdził, że Boniek zaraża „HIF”, czyli hipokryzją, ignorancją i fałszem. Przy okazji przejechał się też po polskich redaktorach:

„Kiedyś zapytałem znanego dziennikarza, którego wtedy jeszcze bardzo ceniłem: "Powiedz mi, dlaczego nie kontrujecie, nie ośmieszacie tak prostych, nie powiem prostackich, wypowiedzi Zbyszka?" Odpowiedź brzmiała: "Wiesz, on ma dobrą gadkę, która się dobrze sprzedaje. Jeśli będziemy go krytykować, to nie dostaniemy wiadomości z pierwszej ręki. Znasz go". Pomyślałem wtedy, że co się nie robi, żeby sprzedać swój towar, nazywany gazetą. Można z tego wyciągnąć wniosek, że winny jest odbiorca, bo lubi jego gadkę. Już kilku dziennikarzy straciło pracę, bo nie chcieli uznać zasady prezesa, brzmiącej: "Kto nie jest ze mną, jest przeciwko mnie". Szkoda, że inni koledzy po fachu patrzą na to z takim spokojem. Wszystko zależy od odwagi. Widać, że większość dziennikarzy jej nie posiada i są niewolnikami swoich pracodawców”.

Chciałbym napisać, że wygaduje bzdury, ale niestety nie mogę. Mogę najwyżej napisać, że szczęśliwie nie należę do tego grona, a odwagę miałem wiele razy, by pisać coś w innym kierunku, niż ten jedynie słuszny.

Przy okazji trafiłem na bloga Tłokińskiego i znalazłem tekst z września, po lekturze którego aż podskoczyłem z wrażenia. Cóż mogę powiedzieć? WITAJ W KLUBIE!!!

Tłokiński zajął się bowiem moim ulubionym ulubieńcem, posłem Janem Tomaszewskim. Jako jeden z nielicznych zajął się tym, którego inni omijają szerokim łukiem, by nie narazić się na inwektywy lub, może nawet bardziej, by w odpowiednim momencie otrzymać od niego wypowiedź, która „dobrze się sprzeda”, bez względu na jej sens. Słusznie nazywa go najlepszym aktualnie „orędownikiem” prezesa PZPN.

Koncertowo obśmiał demonstracyjne wystąpienie byłego bramkarza, a później trenera-nieudacznika, z klubu parlamentarnego:

„Szef łódzkich struktur PiS Marcin Mastalerek stwierdził: „To była całkowita pomyłka, że ten człowiek znalazł się w naszym klubie, od początku nie powinno go tu być”. Według niego uprzedziłeś fakty, gdyż PiS trzy dni wcześniej tzn. w piątek 25 lipca złożył wniosek o wydalenie Ciebie z klubu za twoje słowa dotyczące zamachu na malezyjski samolot, strącony przez ukraińskich separatystów”.

Bardzo spodobał mi się fragment opisujący radosną twórczość „Macierewicza polskiego sportu”:

„Skoro Twoja taktyka jest „gdakaniem” czyli mówieniem dużo, to samą technikę jej realizacji określam jako „puste gadanie”, „babskie gadanie” tzn. mówienie bez większego sensu, plotkowanie i obgadywanie. „Gadanie od rzeczy” czyli mówienie co Ci ślina na język przyniesie, byle co i bez zastanowienia. Po prostu mówienie głupstw”.

Za puentę niech posłuży dobra rada dla w/w dotycząca tematu, którym swego czasu też się zajmowałem:

„Będziesz siedział i myślał: Do kogo mógłbym się przyłączyć na inną ucztę? Z kim teraz będę mógł „pograć” ? Kto zechce mi dać kawałek jego weselnego „tortu”? I jak byś nie myślał i tak nic nie wymyślisz, bo zostaną Ci tylko dwa wyjścia: samotność lub „lekki chleb” czyli łatwy sposób zarabiania. Niektórzy nazywają to brutalnie „prosty..cją polityczną”.

▬ ▬ ● ▬