Czas odkrywców

Po ostatnim meczu polskiej reprezentacji w drugiej edycji Ligi Narodów pora na wnioski. Choć wydają się oczywiste, chyba niestety nie dla wszystkich.

Okazało się, że Polska nie jest jednak piłkarską potęgą! Okazało się po raz kolejny, bo kolejny raz robiła podchody, by nią zostać. Przynajmniej w teorii, skoro jeszcze przed miesiącem zapowiadano walkę o pierwsze miejsce w grupie. Gdyby zrobił to jeden... 

W kraju (piłkarskich) absurdów

Przy okazji meczu z Holandią przybyło mi do kolekcji nowe ulubione słowo. Ulubione raczej z przymusu, bo w ostatnich dniach pojawiało się wyjątkowo często.

Tym słowem jest „absurd” we wszystkich możliwych odmianach. Dołączyło do innych wcześniej przeze mnie ulubionych, takich jak: koszmar, blamaż, katastrofa. Oczywiście też ulubionych z przymusu, gdy używano ich w nadmiarze. Choć z tym „absurdem”...

Wynik jakby znajomy

Niemcy zostali rozjechani przez Hiszpanów w meczu Ligi Narodów w Sewilli, przegrywając aż 0:6. Płyną z tego dwa wnioski dla reprezentacji Polski.

Wydaje mi się, może niesłusznie (?), że ktoś spróbuje za chwilę skojarzyć ten wynik z innym, z meczu rozegranego dwa dni wcześniej. Chyba nie muszę pisać jakiego, bo łatwo zgadnąć. Wniosek wydaje się oczywisty – 0:2 w Reggio Emilia to jednak nie 0:6 w Sewilli. 

Kto kogo ośmieszył?

Gdy skończył się mecz z Włochami, od razu zacząłem się zastanawiać, czy znów zacznie się zwalnianie Brzęczka? Choć było to raczej pytanie retoryczne.

Występ polskiej reprezentacji w Reggio Emilia został wciśnięty gdzieś pomiędzy katastrofę i koniec świata. Przyznać muszę, że za mocny nie był. W porównaniu z nim pierwszy mecz w drugiej edycji Ligi Narodów, z Holandią w Amsterdamie, uznać trzeba za naprawdę... 

Brutalna weryfikacja

Polska przegrała 0:2 z Włochami wyjazdowy mecz w Lidze Narodów. Sam wynik wygląda nawet… nieźle, niestety. Wnioski płynące z boiskowych wydarzeń już nie.

Czasami zaczynam się zastanawiać, czy jestem normalny. Albo, czy ktoś mi za chwilę nie zechce odebrać obywatelstwa ze względu na brak patriotyzmu. No bo od wielu dni obserwuję dyskusję w mediach o pierwszym miejscu w grupie, które reprezentacja może... 

Wesela z pogrzebami w tle

Znamy już wszystkich finalistów przyszłorocznego Euro 2020. W czterech czwartkowych meczach barażowych nie zabrakło polskich akcentów.

Najważniejszym było oczywiści wyłonienie ostatniego rywala w grupie. Właściwie to pierwszego, bo jeśli mistrzostwa się jednak odbędą z rocznym opóźnieniem, Polska w inauguracyjnym meczu spotka się ze Słowacja. Sąsiedzi z południa wywalczyli awans...

Do bólu (nie)skuteczni


Zawsze miło obejrzeć mecz, po zakończeniu którego wszyscy są zadowoleni. Tak było właśnie w środę w Chorzowie, gdy Polska grała towarzysko z Ukrainą.

Trochę się na Stadionie Śląskim działo, a to dowód, że zbyt wcześnie i ze zbyt wielką pompą wyprawiono pogrzeb meczom towarzyskim, uznając je prawie za największe zło współczesnej piłki. Liga Narodów miała stanowić ich dużo lepszą alternatywę. Ale mecze...

Narcyzek na wylocie?

Cristiano Ronaldo nieustannie skupia na sobie uwagę. I uwielbia być w centrum zainteresowania. Choć tym razem chyba nie jest zbyt szczęśliwy.

W mediach pojawiła się bowiem informacja, że Juventus chce się go pozbyć. Nie tak miało być! A jak? Narcyz, który z typową dla siebie skromnością twierdzi, że jest najlepszym piłkarzem w historii (!), miał pomóc klubowi z Turynu z ponownym zdobyciu po wielu...

Dajcie mu spokój!

Polska piłka ma nowego bohatera. Aby nim zostać, wystarczył półgodzinny pobyt na boisku w niedzielnym meczu i jedna zdobyta w tym czasie bramka.

Bohater nazywa się Kacper Skibicki. Ma dziewiętnaście lat i zdobył wyrównującą bramkę dla Legii Warszawa w meczu zwanym „Derbami Polski” z Lechem Poznań. Bramkę piękną i dla siebie wręcz bezcenną skoro odbyło się to w niecałe dziesięć minut po wejściu na boisko...

Czerwiński jak… Lewandowski

Legia wygrała 2:1 w Warszawie z Lechem Poznań w meczu określanym jako ligowy klasyk czy nawet „Derby Polski”. Miał niespodziewanego bohatera.

Przed meczem każdy wynik brałem pod uwagę, choć najbardziej prawdopodobny wdawał mi się remis. I właśnie remis utrzymywał się do ostatniej minuty doliczonego czasu gry. Wtedy Legia przeprowadziła akcję, po której zwycięską bramkę zdobył Rafael Lopes.